Przykłady? Ostatnie miejsce pod względem dostępności obywateli do szerokopasmowego internetu. Ostatnie miejsce, jeśli chodzi o czytelnictwo prasy w sieci. Dziewiąte miejsce od końca pod względem liczby obywateli regularnie korzystających z sieci.

Z zestawienia, jakie wczoraj na konferencji „Miasta w internecie” przedstawił dr Detlef Eckert z Komisji Europejskiej, wynika, że Polska może mieć poważne problemy z wykonaniem zadania, jakie przed wszystkimi państwami Unii postawiła komisja. Do tej pory w zaledwie 7 wskaźnikach rozwoju informacyjnego udało się nam osiągnąć wyniki powyżej unijnej średniej. Dobrze wypadamy jedynie pod względem pokrycia kraju mobilną siecią internetową, w niskim procencie mieszkańców, którzy nigdy nie korzystali z internetu oraz w procencie przedsiębiorstw kontaktujących się z urzędami za pomocą sieci.

– Szczególnie rozczarowujące są za to dane dotyczące rozwoju bardzo szybkich sieci szerokopasmowych i to zarówno tych stacjonarnych, jak i mobilnych – mówi Krzysztof Głomb, szef Stowarzyszenia Miasta w Internecie.

Nadal poniżej średniej jest też procent polskich firm regularnie korzystających z internetu, procent niepełnosprawnych mających dostęp do sieci czy objęcie internetem obszarów wiejskich. Nisko ocenione są także dokonania w procesie tworzenia naszej e-administracjj.

– Wiele możliwości administracji elektronicznej nie jest właściwie wykorzystywanych, np. platforma e-PUAP – mówił Eckert.

Aby przez e-PUAP można było załatwić większość spraw urzędowych, konieczne jest wprowadzenie dowodów elektronicznych oraz elektronicznego podpisu. A oba te przedsięwzięcia są znacznie opóźnione.

Wniosek z tych danych jest smutny. Nie tylko nie nadrabiamy zaległości pod względem informatyzacji, jakie mamy w stosunku do państw Unii, to jeszcze się one dalej pogłębiają. – A im większy dystans będzie nas dzielił, tym mniejsze szanse na jego nadrobienie będziemy mieli. Wciąż jednak nie docenia się w Polsce roli informatyzacji – ostrzega Głomb. – Gdyby tak słabe dane dotyczyły np. budowy autostrad, to z oburzeniem grzmiałaby opozycja i domagała się odwołania odpowiedzialnego ministra. A przecież to internet jest takimi współczesnymi autostradami, niezbędnymi w komunikacji – dodaje ekspert.

Dane przedstawione przez KE to element wprowadzania Europejskiej Agendy Cyfrowej. Agenda założyła, że do 2015 roku w UE powinno być rozwinięte społeczeństwo informacyjne. By tego dokonać, postawiono przed państwami Unii konkretne cele do osiągnięcia: od budowy rozwiniętej infrastruktury, po stworzenie sprawnej e-administracji i zwiększenie aktywności online tak przedsiębiorstw, jak i zwykłych mieszkańców.