statystyki

Rynek książki stoi na skraju zapaści. Słabsze wydawnictwa mogą w tym roku zbankrutować

autor: Sylwia Czubkowska07.06.2011, 03:00

Tak złego okresu, jak od początku tego roku, już dawno nie było. Sprzedaż niemal wszystkich wydawców zmniejszyła się w porównaniu z poprzednimi latami nawet o jedną piątą.

Reklama


Reklama


120 tysięcy egzemplarzy „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego, saga „Zmierzch” Stephenie Meyer, która rozeszła się w ciągu trzech lat w nakładzie 900 tysięcy, czy kryminały Stiega Larssona w blisko 700 tysiącach egzemplarzy w ciągu dwóch lat. W tym roku próżno jednak szukać podobnych bestsellerów. Nawet „Złote żniwa” Jana Tomasza Grossa, choć wywoływały sporo kontrowersji i medialnego szumu, nie sprzedają się dobrze. Według dystrybutorów na pewno liczba sprzedanych egzemplarzy nie przekroczyła 30 tys.

– Widać wyraźny spadek u wszystkich wydawców, nawet 15 proc. rok do roku – mówi Marcin Olszewski, dyrektor ds. kluczowych klientów z firmy dystrybuującej książki Platon.

– Działamy od 8 lat i co roku notowaliśmy blisko 20-proc. wzrosty obrotów. W tym roku jest jednak odwrotnie. W pierwszych pięciu miesiącach sprzedaż spadła o kilkanaście procent – skarży się Teresa Włochyńska-Trukawka, prezes innego dystrybutora książek, firmy Azymut.

– Początkowo wydawało się, że to kwestia nowej stawki VAT i okresu przejściowego na jej wprowadzenie. To spowodowało sporo zamieszania na rynku, w efekcie pojawiło się mniej nowych tytułów w sprzedaży – mówi Łukasz Gołębiowski, analityk rynku książki i prezes Biblioteki Analiz. Rzeczywiście od tego roku książki objęte są 5 proc. VAT-em, choć przez pierwszy kwartał funkcjonował okres przejściowy – wtedy można było wyprzedać bez podatku książki wydane do końca 2010 roku. – Podwyżkę VAT wydawnictwa wzięły na razie na siebie i książki w większości nie zdrożały, więc to nie cena odstraszyła klientów – uważa Mirosław Bartold, dyrektor handlowy dystrybutora Dictum.

Analitycy szukają więc innych powodów gorszej sprzedaży. – Rynek zaczyna się już zastanawiać, czy to przypadkiem nie początek większego kryzysu. Bo do tej pory mimo spowolnienia gospodarczego książki sprzedawały się dobrze – mówi Olszewski. Powodami, jakie wymienia, są słabsza oferta niż w poprzednich latach i coraz bardziej oszczędni klienci. Ludzie wciąż obawiają się, co stanie się na rynku pracy, jak rozwinie się sytuacja gospodarcza w związku z zamieszaniem na świecie.

Efekty tej zapaści już widać. – Wydawnictwa zaczynają oszczędzać na promocji i badaniach rynku – przyznaje Gołębiowski. Jeszcze bardziej oszczędzają na samych książkach. – W ubiegłym roku przez pierwsze cztery miesiące roku mieliśmy ponad 5 tys. nowości, w tym roku niecałe 4,5 tys. – wylicza Włochyńska-Trukawka. Także na majowych targach książki wystawcy zaprezentowali blisko o jedną trzecią mniej nowości. Nie ma też sygnałów od wydawców, by mieli przypuścić jakiś szturm w drugiej połowie roku. – Jeżeli takie spadki dalej się utrzymają, to niestety mogą się zacząć upadłości słabszych wydawnictw – prognozuje Olszewski.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Smutny(2011-06-16 14:58) Odpowiedz 00

    Nie ściemniajcie - tak samo było jak wszedł vat na prasę - rynek dupnął wtedy zdrowo, część tytułów padła, wiele nigdy nie osiagnęło wcześniejszych wyników.

  • sneer(2011-06-16 23:34) Odpowiedz 00

    co za kpina, winni sa klienci - winne sa wydawnictwa, nadal betonuja sie i ich najlepszym pomyslem na istnienie jest "regulowana cena ksiazki" daleko w ten sposób nie zajadą neich kazdy wejdzie na alegro i policzy ile czytnikow jest sprzedawanie miesiecznie ile aukcji jest a to tylko amazon i maly wycinek. za 3 lata wejdzie amazon i pozamiata a nasi kochani wydawcy beda plakac ze ksiazka umiera. ksiazkama sie ciraz lepiej tylko cyfrowa.

  • Zośka(2011-06-21 17:31) Odpowiedz 00

    Wystarczy sama mowa o podatku! I już sprzedaż gorsza. To, że podatek to 1-2 zł na książce to nieważne. Ważne, że ten podatek JEST. I świadomość tego odstrasza klientów. Oni nie myślą nad tym, że to tylko złotówka.

  • jedyny smieszny(2011-06-25 18:47) Odpowiedz 00

    Zgadzam się ze sneerem, książka cyfrowa ma przyszłość. Azymut ma to gdzieś i w nic takiego nie inwestuje. Widać jak wyglądają ilości pozycji typu ebook w Polsce. A zobaczcie na audioteka.pl czy nexto.pl tu jest przyszłość. A wszyscy się przykleili do tego papieru a świat już to zmienia. Zoabczcie saveup.pl - integruje wszystko co może, ale stawia na ebook i audiobook.

  • bookdesigner(2011-07-01 11:25) Odpowiedz 00

    Nie macie pojęcia, ale nikczemni wydawcy na pewno chcą NABRAĆ biednych klientów... Nikt nie kuma, że dystrybutorzy jak EMPIK i MATRAS zabierają 55% ceny okładkowej!!! Pozostałe 45% to podatek kupno-sprzedaż, koszt produkcji ( przy książkach 200-300 stron, druk "full color" i nakładzie 2000 sztuk w twardej oprawie to około 15 zł) no i co zostaje dla autora i wydawcy? 1-do 3 zł na ezgemplarzu. Kto się bogaci - EMPIK. No, dalej, narzekajcie teraz na małe wydawnictwa, które "udają", bo VAT ich męczy...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama