Na rynku fpojawiły się firmy asset management (AM), które swoje usługi oferują klientom z oszczędnościami już od wysokości 40 tys. zł. Takich inwestorów przyjmuje działająca od niedawna spółka Money Makers. Ofertę dla klientów z portfelem zasobniejszym o 10 tys. zł mają domy maklerskie BDM oraz BOŚ. Natomiast inwestorzy z kapitałem w wysokości 100 tys. zł znajdą usługę zarządzania aktywami w BPH TFI, KBC TFI i Domu Maklerskim Trigon.

Do tej pory usługa zarządzania aktywami była zarezerwowana dla najbogatszych inwestorów, dysponujących kapitałem przekraczającym milion złotych.

Portfelami klientów w ramach usługi asset management często zarządzają te same osoby, które lokują pieniądze uczestników funduszy inwestycyjnych. Jednak zarządzanie portfelem w asset management jest łatwiejsze i skuteczniejsze. – Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na wielkość aktywów. Fundusz zarządza nierzadko miliardami złotych. Asset management milionami. Łatwiej więc nim zarządzać, przebudowywać skład portfela w miarę konieczności i osiągać zadowalające wyniki inwestycyjne – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jego zdaniem również polityka inwestycyjna w AM może być bardziej elastyczna, co nie pozostaje bez wpływu na wypracowywane zyski.

Historyczne dane potwierdzają, że portfele asset management potrafią wygrywać z rynkowymi benchmarkami. Na przykład w I kwartale tego roku WIG zyskał na wartości 2,6 proc. Natomiast z danych udostępnionych przez firmy zarządzające aktywami dowiadujemy się, że agresywne portfele najlepszych z nich zyskały w I kw. ponad 11 proc. Tak było w przypadku akcyjnych portfeli DM BDM i Money Makers. Oczywiście trzeba też zwrócić uwagę, że powierzenie pieniędzy firmom asset management nie daje gwarancji zysku. W I kw. tego roku przekonali się o tym klienci strategii akcyjnych w BZ WBK AM czy w Copernicus Securities, którzy musieli pogodzić się z ujemnymi stopami zwrotu, w wysokości odpowiednio ponad 2 i ponad 7 proc. Jednak kwartalna średnia stopa zwrotu portfeli agresywnych była korzystna dla spółek asset management i wyniosła ponad 3 proc.

Inwestując pieniądze za pośrednictwem instytucji asset management, musimy liczyć się z kosztami. Firmy asset management z zasady nie pobierają opłaty dystrybucyjnej, znanej z rynku funduszy inwestycyjnych. W tym wypadku może ona wynosić nawet 5 proc. i uzależniona jest od kategorii funduszu, ale można jej uniknąć, korzystając z darmowych platform transakcyjnych lub z organizowanych często przez TFI promocji. AM podobnie jak fundusze pobierają za to wynagrodzenie za zarządzanie. Jest ono tym wyższe, im aktywniejszą politykę inwestycyjną prowadzi dany podmiot. I tak przykładowo w Money Makers w portfelu akcyjnym prowizja za zarządzanie wynosi 2,7 proc., w Skarbiec TFI – 2,8 proc., w Caspar AM – 2,5 proc. W porównywalnych funduszach akcyjnych prowizje za zarządzanie kształtują się na poziomie 4 – 5 proc. rocznie. Jednak w AM trzeba się liczyć z dodatkową prowizją od wypracowanego zysku. Tego typu dodatkowe wynagrodzenie pobierają zarządzający w Money Makers, DM BDM, DM BOŚ czy w Ipopema Securities i może ono wynosić od 10 do 20 proc. liczone od zarobku. Wprowadzenie takiej konstrukcji prowizji za zarządzanie tłumaczy Michał Szymański z Money Makers.

– Uważamy, że takie rozwiązanie jest uczciwsze. Zarabiamy wtedy, gdy zarabiają nasi klienci – tłumaczy szef departamentu zarządzania w Money Makers.