Coraz większy odsetek przedsiębiorstw z powodzeniem zarabia na swoje utrzymanie i na koniec roku może pochwalić się nadwyżką w firmowym budżecie. Co więcej systematycznie rośnie również poziom ich przychodów i zysków. Jak pokazują najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, spośród 16,5 tys. przebadanych przez niego przedsiębiorstw 61,6 proc. zamknęło pierwszy kwartał tego roku zyskiem – to o 1,4 proc. lepszy wynik niż przed rokiem. Wszyscy, którzy zyskali, w okresie od stycznia do końca marca zarobili łącznie na czysto niemal 29,3 mld złotych, czyli o 14 proc. więcej niż rok wcześniej, a nawet o 14 proc. więcej niż w pierwszym kwartale 2008 roku, czyli tuż przed nadejściem kryzysu.

Ci, którzy zamknęli pierwszy kwartał pod kreską, paradoksalnie także mają powody do zadowolenia. Stracili w tym okresie 7,4 mld złotych – o 100 mln zł mniej niż rok temu i ponaddwukrotnie mniej niż w kryzysowym pierwszym kwartale 2009 roku.

– Na poprawę wyników finansowych przedsiębiorstw w pierwszym kwartale w porównaniu z tymi samymi okresami lat poprzednich wpływ miał m.in. wzrost cen, w tym cen surowców – uważa dr Jacek Adamski, dyrektor departamentu ekonomicznego PKPP Lewiatan. Na wzroście tym korzystają przede wszystkim firmy związane z wydobyciem lub produkcją surowców. Przy czym to niejedyny powód poprawy wyników.

– Wpływa na nie także wzrost gospodarczy, który w pierwszym kwartale tego roku przekroczył 4 proc. Nie było również negatywnych zdarzeń jednorazowych, takich jak bardzo złe warunki pogodowe, straty wynikające z opcji walutowych, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednich latach – wylicza Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

Do tego dochodzi kwestia mniejszego wpływu, jaki na średnie i duże firmy mają zatory płatnicze. Te dotykają głównie małe firmy, podczas gdy te średnie i duże mogą czekać na pieniądze od kontrahentów dłużej, w tym czasie inwestując własne środki.

Ponadto przychody przedsiębiorstw z działalności rosły szybciej niż ich koszty – odpowiednio o 12 proc. i 11,6 proc. Dzięki temu poprawie uległ współczynnik kosztów do przychodów, który obecnie wynosi 94,7 proc. Innymi słowy, na każde zarobione 100 złotych firma ponosi 94,7 złotych kosztów.

– Przedsiębiorstwa jeszcze nie wykorzystują w pełni swoich możliwości. Przyczyną mogą być ich obawy co do tego, co przyniosą najbliższe miesiące. Świadczy o tym rosnący wskaźnik płynności – firmy nie inwestują swoich zysków, lecz je akumulują – wyjaśnia Adam Czerniak.

Ta niepewność co do rozwoju sytuacji znajduje potwierdzenie w danych o produkcji przemysłowej za kwiecień, czyli z początku drugiego kwartału. Była ona o 6,6 proc. wyższa niż przed rokiem, ale o 9,4 proc. niższa niż w marcu. Jak twierdzą eksperci, jeśli za maj także zobaczymy tak kiepskie dane dotyczące produkcji, będzie to zdecydowanie zły prognostyk dla tegorocznego wzrostu gospodarczego Polski. A także dla firmowych księgowych.