Szanse na przejęcie schedy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym po Dominique’u Straussie-Kahnie przez Leszka Balcerowicza są zerowe. Europejczycy mają już wspólną kandydatkę: minister gospodarki i finansów Francji Christine Lagarde. W czasie weekendu poparły ją Niemcy i Francja, a wcześniej opowiedzieli się za nią m.in. Włosi, Szwedzi i Austriacy. Przywódcom Unii zależy na pośpiechu, bo już w tym tygodniu chcą przekonać do Lagarde prezydenta USA. Barack Obama weźmie udział w szczycie G8 we francuskim nadmorskim kurorcie Deauville. Jeśli Europa nie stanie murem za jednym kandydatem, swojego faworyta mogą wylansować kraje rozwijające się, które coraz bardziej irytuje, że od 60 lat na czele funduszu stoi przedstawiciel Starego Kontynentu. Tu największe szanse mają minister finansów Singapuru Tharman Shanmugaratnam i były prezes Banku Centralnego Brazylii Armino Fraga.

Pod koniec zeszłego tygodnia premier Donald Tusk powiedział, że autor „terapii szokowej” doskonale by się sprawdził na czele Miedzynarodowego Funduszu Walutowego. Nie zgłosił jednak oficjalnie kandydatury polskiego ekonomisty uznając, że miałby on niewielką szansę na sukces w wyścigu o schedę po Straussie-Kahnie.

Wzmianki w internecie

W Polsce kandydatura Leszka Balcerowicza wywołała spore poruszenie w mediach. Jednak zachodnie gazety ograniczyły się tylko do opublikowania na swoich stronach internetowych zdawkowych depesz agencyjnych w tej sprawie.

– W momencie gdy Niemcy i Francja porozumiały się co do wspólnej kandydatury, pozostawia to bardzo mało miejsca dla jakiegokolwiek innego kandydata z Europy – powiedział „DGP” Daniel Gros, dyrektor brukselskiego Centrum Europejskich Studiów Politycznych (CEPS).

Szanse Balcerowicza osłabia dodatkowo to, że będąc twardym monetarystą, byłby trudny do zaakceptowania przez kraje rozwijające się. Wciąż mają one w pamięci surowe warunki, na jakich MFW udzielał im pomocy w czasie kryzysu z końca lat 90.

Jak się oczekuje, Lagarde w znacznie większym stopniu będzie brała pod uwagę potrzeby krajów rozwijających się, co zresztą robiła już okresie kierowania przez Francję grupą G20. Z tego powodu może liczyć na ostrożne poparcie Chin.

– Jest znakomita, gdy chodzi zarówno o osobowość, jak i o kompetencje. Dzięki niej Europa będzie miała okazję do utrzymania tej ważnej funkcji – powiedział o Lagarde dziennikowi „Bild Zeitung” niemiecki minister finansów Wolfgang Schauble.

– Ona podziela naszą ocenę, że kraje nie mogą żyć ponad stan i muszą z determinacją oszczędzać, aby zrównoważyć finanse publiczne – oświadczył z kolei brytyjski minister finansów George Osborne. Wcześniej Lagarde poparli m.in. Włosi, Szwedzi i Austriacy. Szans Lagarde nie powinno przekreślić nawet przesłuchanie za kilka tygodni minister przez francuską prokuraturę w sprawie rzekomo nadmiernego odszkodowania, jakie otrzymał od państwa biznesmen Barnard Tapie po bankructwie banku Credit Lyonnais.

Turek zrezygnował

Europejczykom zależało na wypromowaniu swojego faworyta, zanim państwa rozwijające się zdołają uzgodnić wspólną, mocną kandydaturę. To zadanie okazało się tym łatwiejsze, że w piątek z ubiegania się o kierowanie MFW zrezygnował jeden z faworytów, były minister finansów Turcji Kemal Dervis. Wcześniej „New York Times” ujawnił, że jako wysoki rangą urzędnik w Banku Światowym miał on romans z podwładną.

Teraz wśród osób, które mogłyby zdobyć poparcie krajów rozwijających się, najczęściej wymienia się ministra finansów Singapuru Tharmana Shanmugaratnama, który już kieruje wpływowym komitetem doradczym MFW i jest uznawany za wybitnego ekonomistę. Rynki wschodzące mogłyby także postawić na byłego prezesa Banku Centralnego Brazylii Arminio Fragę, który zdołał niezwykle skutecznie zbić inflację w 1999 roku i otworzyć drogę szybkiego rozwoju dla swojego kraju.

Teraz decydujące będzie jednak stanowisko USA. Wspólnie z UE mają one większość głosów w radzie MFW i mogą przeforsować dowolnego kandydata. Przywódcy UE mają nadzieję, że uda im się przekonać Baracka Obamę do Lagarde podczas szczytu G8 we francuskim kurorcie Deauville w tym tygodniu.

Pytania i odpowiedzi na temat wyboru nowego szefa MFW

Kto w tej chwili kieruje MFW?

Od momentu dymisji Dominique’a Straussa-Kahna funduszem kieruje jego dotychczasowy zastępca John Lipsky. Zgodnie ze statutem funduszu do czasu nominacji nowego dyrektora zarządzającego dysponuje on wszystkimi jego uprawnieniami.

Jak mianowany jest dyrektor zarządzający?

Kandydaci będą zgłaszani przez kraje należące do MFW od poniedziałku przez trzy tygodnie. Ostateczną decyzję, który z nich zostanie wybrany, formalnie podejmą zwykłą większością członkowie 24-osobowego zarządu reprezentującego największych udziałowców. W praktyce decyzje w tej sprawie zapadają jednomyślnie.

Jaki wpływ na nominację mają poszczególne kraje?

Głosy w MFW są proporcjonalne do wkładu danego kraju w kapitał funduszu, co generalnie odpowiada wielkości gospodarki danego państwa. Jednak ze względów historycznych kraje europejskie mają o wiele większą reprezentację, niż wynikałoby to z wielkości gospodarki Unii (dysponują przeszło 30 proc. głosów w zarządzie MFW).

Skąd pochodzą dyrektorzy zarządzający funduszu?

Od powstania funduszu przeszło 60 lat temu każdy dyrektor zarządzający pochodził z Europy Zachodniej, podczas gdy jego odpowiednik w Banku Światowym był Amerykaninem. Taki układ w coraz mniejszym stopniu odpowiada jednak strukturze światowej gospodarki ze względu na coraz większe znaczenie tzw. rynków wschodzących. To od Stanów Zjednoczonych będzie zależało, czy tradycja przyznawania kierownictwa MFW Europejczykowi zostanie zerwana. Bez poparcia USA Europejczycy tego nie przeforsują.

Czy USA i UE do tej pory zawsze dochodziły do porozumienia?

Nie. W 2004 roku Niemcy forsowali na szefa MFW finansistę Caio Koch-Wesera. To spotkało się jednak z twardym oporem Amerykanów. Po ostrych spięciach Berlin w końcu wycofał swojego kandydata i zastąpił go takim, który był do zaakceptowania dla Białego Domu: Horstem Kohlerem.