PSL staje ramię w ramię z samorządowcami, którzy w sprawie reguły wydatkowej prowadzą z ministrem finansów Jackiem Rostowskim niemal otwartą wojnę.

Ludowcy dysponują we władzach lokalnych potężną armią – ponad 5 tysięcy radnych i 222 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast rządzących z nominacji PSL. – Od zaangażowania w kampanię wyborczą tych radnych czy wójtów będzie zależał wyborczy wynik PSL – mówi politolog dr Jarosław Flis.

PSL chce postawić sprawę reguły na forum koalicyjnym. – Bierzemy stronę samorządowców, bo realizowane przez nich inwestycje dają wzrost, a ich obcięcie wcale nie da dużych oszczędności budżetowi – mówi nam jeden z czołowych ludowców.

PSL argumentuje też, że budżet nie osiągnie zakładanych przez resort finansów wyników. – Propozycja ministra jest irracjonalna z punktu widzenia gospodarki, zmniejsza inwestycje w samorządach, ale przez to także wpływ z VAT do budżetu – uważa poseł ludowców Janusz Piechociński.

Powołuje się przy tym na programy dotyczące rozwoju transportu miejskiego z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Chcą z niego korzystać największe miasta, które są blisko limitów zadłużenia, a wprowadzenie nowych obostrzeń może im to uniemożliwić. Ludowcy idą tu ręka w rękę z prezydentami największych metropolii, którzy zaczęli krucjatę przeciwko pomysłom Jacka Rostowskiego i dobijali się w tej sprawie do premiera Donalda Tuska. To dzięki nim premier zapowiedział, że czeka na propozycje lokalnych władz.

Minister finansów liczy jednak, że będzie w stanie przygotować taką wersję ustawy, która okaże się strawna dla samorządowców. Pracują nad nią odpowiedzialna za budżet wiceminister Hanna Majszczyk i sam Jacek Rostowski. Ukłonem w stronę gmin ma być możliwość handlu limitami deficytu. To oznacza, że miasta z mniejszym długiem będą mogły pomóc tym, które są blisko limitu wydatków. A w całym sektorze finansów publicznych globalny wynik będzie się zgadzać. Do tego od 2012 roku roczny deficyt ma wynosić 4 do 5 proc. dochodów i ten limit będzie spadał co roku o 1 pkt proc., tak aby docelowo różnica między wydatkami a dochodami samorządów nie była wyższa niż 1 proc. Rostowskiemu chodzi o zmniejszenie ich deficytu o 0,4 proc. PKB, czyli o ponad 6 mld zł. Zdaniem władz lokalnych ten cel zostanie osiągnięty już w tym roku, bo deficyt z ponad 16 mld zł na koniec 2010 roku spadnie do 7,5 mld. Resort finansów liczy się z deficytem blisko 20 mld zł.

Wczoraj resort poinformował o wynikach sektora samorządowego w pierwszym kwartale. Mają one na razie nadwyżkę ponad 7 mld zł. Jednak duża część płatności jest realizowana w drugiej połowie roku. Natomiast dług w gminach, powiatach i województwach wzrósł w porównaniu z zeszłym rokiem aż o 40 proc. Właśnie tego boi się Rostowski.

MF podało też wczoraj, że deficyt budżetu państwa po kwietniu 2011 roku wyniósł 21,6 mld zł (53,8 proc. planu). To o 3 mld zł mniej, niż zakładało.

Jak Rostowski chce zbić deficyt do 2,9 proc. PKB

Minister finansów przygotował plan zmniejszenia deficytu sektora finansów z 7,9 proc. w roku 2010 do 2,9 proc. PKB na koniec przyszłego. Oznacza to zmniejszenie różnicy między wydatkami a dochodami sektora finansów publicznych o 75 mld złotych w ciągu dwóch lat. Pod koniec tego roku deficyt ma spaść do 5,6 proc. PKB.

Taki wynik minister chce osiągnąć przede wszystkim przez działania już dokonane.

● Podwyżka VAT i inne zmiany w podatkach mają dać w tym roku zmniejszenie deficytu o 0,65 proc. PKB, a w przyszłym roku 0,2 proc. PKB.

● Bardzo dużą rolę w ograniczaniu deficytu gra zmniejszenie składki do OFE, zmiany w systemie emerytalnym mają zmniejszyć wydatki o 0,64 proc. PKB w 2011 roku i 0,53 w przyszłym.

● Podobną skalę oszczędności ma dać reguła ograniczająca wydatki w budżecie centralnym, łącznie z zamrożeniem funduszu płac w budżetówce.

● Około 0,4 proc. PKB rocznie mają przynieść skutki emerytur pomostowych wprowadzonych trzy lata temu.

Pozostają jednak znaki zapytania. Ministrowi pozostały do wprowadzenia dwa rozwiązania:

– opisywana reguła samorządowa, która ma wejść od stycznia 2012 r. i dać 0,4 proc. ograniczenia wydatków,

– obłożenie podatkiem Belki lokat jednodniowych,

● Komisja Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy mają jeszcze jedną wątpliwość. Uważają, że skutki tych wszystkich działań wykazanych przez rząd będą faktycznie mniejsze. Stąd różnica w prognozach między naszym rządem a tymi instytucjami wynosi 0,7 proc. PKB.