Zarówno UE, jak i strefa euro zanotowały w tym samym czasie odpowiednio 2,5 proc. i 0,8 proc.

Dane o rozwoju gospodarczym państw UE podał w piątek Eurostat. Natychmiast zareagowały rynki: euro tylko w piątek umocniło się w stosunku do dolara o 0,9 proc. Wskaźniki uwzględniają na razie 20 z 27 państw członkowskich UE. Nie ma wśród nich Polski, a także pięciu małych państw eurostrefy. Niemiecki wzrost to największe zaskoczenie: 4,8 proc. w porównaniu z okresem styczeń – marzec 2010 r. to największy wzrost PKB od zjednoczenia Niemiec. W ten sposób niemiecka gospodarka wyrównała też poziom sprzed kryzysu. To znakomita wiadomość także dla Polski. Gdy niemiecka lokomotywa rusza, ciągnie za sobą także naszą gospodarkę, od eksporterów po podwykonawców niemieckich koncernów.

– Niemcy to silnik odbudowy nie tylko w skali Europy, lecz także w skali całego świata. To dowód, że odzyskujemy impet – nie krył zadowolenia minister gospodarki RFN Philipp Roesler.

W porównaniu z ostatnim kwartałem 2010 r. wzrost PKB Niemiec osiągnął z kolei znakomite 1,5 proc. Większym wzrostem mogą się pochwalić jedynie Litwini i Estończycy (odpowiednio 3,5 i 2,1 proc.). Dobry wynik – wzrost o 1 proc. – odnotowała także Francja. Pojawiło się też światełko w greckim tunelu: PKB jest wyższe o 0,8 proc., choć tamtejsza gospodarka jest wciąż warta jedynie 95,2 proc. wartości z pierwszego kwartału 2010 r. W techniczną recesję wpadła za to Portugalia, która po raz drugi z rzędu odnotowała spadek, tym razem o 0,7 proc. Lizbona to kolejny po Atenach i Dublinie kandydat do bailoutu. Danych dotyczących Irlandii na razie nie opublikowano.