„Perspektywy dla rynku mieszkaniowego (na Wyspach) na najbliższe pięć lat są rzeczywiście bardzo kiepskie. To znacznie osłabi tempo rozwoju gospodarczego Wielkiej Brytanii’ – powiedział Ray Barrell, dyrektor badań makroekonomicznych i prognoz w instytucie NIESR, cytowany przez agencję Bloomberg.

Chociaż brytyjski rynek nieruchomości wydobył się w zeszłym roku z zapaści, ostatnie dane potwierdzają jego słabość, tym bardziej, że ograniczenie wydatków przez rząd podcina zaufanie konsumentów, zaś banki wciąż próbują odbudować równowagę swoich finansów.

Barrell ocenia, że wobec prognozowanej zwyżki stóp procentowych rzeczywiste ceny domów są przeszacowane o około 10 proc. Natomiast połączony efekt nowych kredytów hipotecznych i reguł funkcjonowania banków, proponowanych przez brytyjskich i międzynarodowych regulatorów, sprawi, iż ceny pójdą w dół o kolejne 10 proc.

National Institute for Economic and Social Research, którego klientami są m.in. brytyjskie ministerstwo skarbu i Bank Anglii, uważa, że stopy procentowe na Wyspach będą w tym roku rosły wolniej niż początkowo sądzono. We wrześniu i w grudniu powiększą się one za każdym razem o ćwierć punktu procentowego dochodząc na koniec roku 2011 do wciąż niskiej stawki 1 proc.

Słaba kondycja brytyjskiego rynku nieruchomości znajduje potwierdzenie w innych raportach. Według danych Nationwide Building Society ceny domów w Wielkiej Brytanii spadły w kwietniu po raz pierwszy od trzech miesięcy, a bank Citigroup zakłada, że ceny nieruchomości zastygną na prawie sześć lat, gdyż ludzie kupujący domy po raz pierwszy będą mieli problemy z pozyskaniem kredytu hipotecznego.