– Wysłaliśmy w marcu pismo do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w którym postulowaliśmy m.in. wzrost kwot produkcyjnych i wykreślenie cukru z listy towarów wrażliwych, czyli rygorystycznie kontrolowanych przez Unię Europejską – mówi Marek Przeździak, dyrektor generalny Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych „Polbisco”.

Mniej na eksport

Jak dowiedział się „DGP”, na razie branża uzyskała z resortu rolnictwa zapewnienie, że 500 tys. ton cukru wyprodukowanego w Unii poza tzw. kwotami, który miał zostać wyeksportowany poza jej terytorium, zostanie przeznaczone na rynek wewnętrzny. To jednak bardzo mało, bo deficyt na rynku europejskim sięga już 4 mln ton, a w Polsce wynosi 200 – 250 tys. ton. A z tej dodatkowej puli na nasz rynek może, zdaniem ekspertów, trafić ok. 50 tys. ton. Zła sytuacja na rynku cukru w sezonie 2010/2011 zostanie więc dzięki temu jedynie złagodzona. Problem nadal istnieje, szczególnie że zapotrzebowanie na cukier stale rośnie.

– Dlatego już teraz zabiegamy o przeznaczenie pozakwotowego cukru w wysokości 650 tys. ton w 2012 r. – wyjaśnia Marek Przeździak. Komisja Europejska odpowiada, że przychyli się do tego wniosku, jedynie gdy sytuacja na rynku cukru w kolejnym sezonie będzie podobna do obecnej.

Resort rolnictwa zabiega więc także w Brukseli o zwiększenie dla Polski limitu produkcyjnego. Chce, aby wzrósł on o 15 proc. – z 1,4 mln ton do 1,61 mln ton. To w opinii specjalistów spowodowałoby, że nasz kraj byłby samowystarczalny, jeśli chodzi o zaopatrzenie krajowych wytwórców i konsumentów. Tyle że to działanie na krótką metę. Kłopoty mogą wrócić w każdej chwili.

Uwolnić rynek

Te rozwiązania nie zadowalają producentów branży ani nie zapobiegają niekontrolowanemu wzrostowi cen. Dlatego domaga się ona uwolnienia rynku cukru, którego ceny i produkcja, tak jak w przypadku zboża, mogłyby regulować popyt i podaż. W przeciwnym razie problem braku surowca będzie powracał jak bumerang, przez co mali wytwórcy nigdy nie będą spokojni. Bo w przeciwieństwie do dużych nie zawierają długoterminowych kontraktów na dostawy surowców. – Kupują go na bieżąco, przez co są najbardziej narażeni na wszelkie podwyżki i zawirowania na rynku – dodaje Marek Przeździak.

Już w tym roku było im trudno pozyskać cukier. Hurtownie, gdy zaczęło brakować surowca, zaopatrywały tylko stałych odbiorców. Taką politykę zastosowała m.in. hurtownia Bag-Pol Dystrybucja.

To niejedyne zmartwienie. Branża spożywcza zużywa rocznie 800 tys. ton cukru, czyli więcej niż połowę rocznej produkcji. Do firm produkujących słodycze trafia 350 – 400 tys. ton.

– Mniejsze firmy nie mają wysokich marż, w związku z tym jedynym ratunkiem dla nich jest stałe przerzucanie kosztów podwyżek na klientów – mówi Tomasz Manowiec, analityk BM BGŻ.

A to może w ostateczności zniechęcić klientów do kupowania słodyczy – szczególnie że nie są to towary pierwszej potrzeby. W tym roku ceny na tym rynku wzrosły średnio o 5 – 7 proc. Podwyżki zdecydowały się wprowadzić m.in. ZPC Brześć czy Zakład Produkcji Cukierniczej „Malbożanka”.