W czwartek SBN nie zmienił stóp procentowych i utrzymał je na obecnym poziomie.

 Fronc powiedział PAP w czwartek, że rano frank osiągnął poziom 3,228 zł i był wyższy od środowych kursów o prawie 1 proc. Frank umocnił się też do euro - jedno euro kosztowało rano 1,2645 franka, o 0,78 proc. mniej, niż w środę.

Pawlak stara się uspokoić nastroje kredytobiorców

W ocenie wicepremiera Waldemara Pawlaka trzeba patrzeć na wahania kursów w dłuższym horyzoncie. "Dziś kursy nie wychodzą poza pasmo obserwowane w ciągu 10 ostatnich lat, jeśli chodzi o dolara czy euro na razie nie ma powodu do wykonywania panicznych ruchów, szczególnie, jeśli mamy do czynienia z kredytem na 30 lat" - podkreślił Pawlak na spotkaniu z dziennikarzami.

Wicepremier ocenił, że korzyści z niższego oprocentowania kredytów w walutach w perspektywie 30 lat są większe niż straty z tytułu zmian kursowych. Przypomniał, że zagrożeniem dla kredytobiorców są różnice kursowe ustalane przez same banki. "Dziś tu i teraz "skubią" nas na spreadach. To jest problem krajowy i to akurat możemy zmienić, jeśli banki nie będą patrzyły bardziej biznesowo - że owieczki trzeba strzyc, a nie ściągać z nich skórę" - podkreślił.

Według Marka Rogalskiego analityka Domu Maklerskiego BOŚ, kurs franka na koniec miesiąca powinien kształtować się poniżej 3,20 zł. "Sądzę, że sytuacja w Japonii powinna się wyjaśnić w najbliższych kilku dniach i za dwa tygodnie - pod koniec miesiąca kurs powinien zejść poniżej 3,2 zł" - powiedział.

Specjaliści odradzają przetowanie

Rogalski zdecydowanie odradza posiadającym kredyt we frankach przewalutowanie go w tym momencie na złotówki. "Gdyby to miał być kredyt na rok, to być może miałoby to jakieś uzasadnienie, przy kredytach na 20-30 lat trzeba po prostu zaoszczędzić na wyższą ratę, zmniejszyć inne wydatki" - powiedział PAP analityk.

Według Rogalskiego w związku z obecną sytuacją w Japonii wykupywanie franka należy oceniać jako naturalne, bo stale oceniany jest jako bezpieczna waluta. Frank zyskał 15 groszy od środy, co jest gigantycznym wzrostem na rynku - ocenił.

Najbliższa rata może być najwyższą w historii naszego kredytu

Również Jarosław Sadowski analityk Expandera ocenia, że z powodu wzrostu kursu franka dla części kredytobiorców najbliższa rata może być najwyższa w historii. "Nie należy jednak panikować. Przypominamy, że w lutym 2009 r. kurs osiągnął poziom aż 3,32 zł, a już po miesiącu był poniżej 3 zł" - podkreśla Sadowski.

Z wyliczeń Exandera wynika, że przy 300 tys. kredytu zaciągniętego we frankach w 2007 r. na 30 lat następna rata może być o ok. 100 zł wyższa niż przed miesiącem, i aż o 290 zł wyższa niż w momencie zaciągania kredytu. Jeszcze gorsze wyniki daje przeliczenie dla osób, które kredyt zaciągały w połowie 2008 r., kiedy kurs franka spadł do 2 zł.

"Niezależnie od tego, jak bardzo wzrosła rata kredytu, nie należy jednak panikować i podejmować pochopnych decyzji np. o przewalutowaniu kredytu. Takie rozwiązanie spowoduje bowiem, że rata kredytu jeszcze bardziej wzrośnie" - podkreśla Sadowski. Rata po przewalutowaniu wynosiłaby bowiem ok. 2 200 zł, czyli o ponad 400 zł więcej niż obecnie za 300 tys. kredyt we frankach na 30 lat, zaciągnięty w 2007 r.

Kredytobiorca musiałby się pogodzić też z tym, że choć pożyczył 300 tys. zł i spłacał kredyt już przez ponad 4 lata, to jego zadłużenie po przewalutowaniu będzie wynosiło ok. 395 tys. zł - podkreśla Expander. "Najlepiej jest więc spokojnie przeczekać trudny okres i pogodzić się z tym, że najbliższa rata będzie wyższa niż poprzednie" - ocenia analityk firmy.

Według Marcina Krasonia z Open Finance decyzja SNB utrzymująca stopy procentowe bez zmian jest dobrą wiadomością dla polskich posiadaczy kredytów hipotecznych we franku, bo oznacza, że na razie ich oprocentowanie nie wzrośnie. Analityk nie spodziewa się podwyżek stóp szybciej niż pod koniec 2011 r., pomimo możliwego wzrostu oczekiwanej inflacji w Szwajcarii.

Krasoń ocenia, że frank mocno zyskał na wartości w drugiej połowie 2010 r. i jego dalsze umacnianie wobec euro nie jest pożądane. Jego zdaniem niskie stopy procentowe i wysoki kurs franka mogą skusić chętnych na nowe kredyty w szwajcarskiej walucie.

W średnim horyzoncie za franka nawet 3,48 zł

Analitycy Domu Maklerskiego PKO BP ocenili po środowej sesji, która przyniosła silne osłabienie złotówki, że w średnim horyzoncie poziom szwajcarskiej waluty może osiągnąć 3,36-3,37 zł, a nawet dojść do 3,48 zł.

Marcin R. Kiepas analityk domu maklerskiego X-Trade Brokers uważa, że trzeba się liczyć z dojściem do maksymalnych poziomów kursu franka z 18 lutego 2009 r., czyli z poziomem 3,3365 zł. Podwyżka kursu franka wobec złotówki w środę wieczorem było umocnienie szwajcarskiej waluty na rynkach globalnych, w wyniku rosnących obaw o sytuację w japońskiej elektrowni Fukushima i spadających notowań na Wall Street - podał Kiepas. W czwartek rano kurs franka wynosił 3,2464 zł.

W południe X-Trade Brokers podał, że frank nadal umacnia się wobec euro do 1,2625 franka za euro. Według Daniela Kosteckiego z XTB euro może nadal spadać do 1,2423, albo nawet 1,2330 franka za euro.