Do tej pory firmy paliwowe ograniczały swoje marże, aby zniwelować wpływ drożejącej ropy na ceny benzyny czy oleju napędowego. Wszystko po to, aby na stacjach można było je kupić poniżej psychologicznej dla klientów bariery 5 zł za litr. Powyżej tej kwoty obroty na stacjach wyraźnie spadały.

To jednak nieuchronny scenariusz. Od maja bowiem znikają ulgi akcyzowe na biokomponenty. Obecnie wynoszą 1,565 zł od każdego litra biokomponentów dodanych do benzyn oraz 1,048 zł od każdego litra biokomponentów dodanych do olejów napędowych.

Zniesienie tych ulg spowoduje podwyżki w detalu. – Szacujemy, że benzyna na stacji zdrożeje o 10 gr/l, a diesel o 7 gr/l – mówi Leszek Wieciech, dyrektor Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Tymczasem już teraz cena benzyny Pb 95 jest bliska tej granicy. Zdaniem ekspertów to efekt słabej złotówki w stosunku do dolara oraz wysokich notowań cen ropy naftowej, które są konsekwencją wydarzeń w Afryce Północnej.

Resort finansów twierdzi jednak, że likwidacja ulg nie wpłynie w większym stopniu na ceny hurtowe paliw. – Ceny wprowadzanych do obrotu paliw ciekłych z dodatkiem biokomponentów do 5 proc. nie różnią się od cen paliw bez biokomponentów – przekonuje Magdalena Kobos, rzecznik MF.

Likwidacja ulgi będzie miała za to wpływ na budżet. Dzięki niej państwo ma zbierać co roku o 1,5 mld zł więcej z akcyzy od paliw.