W ostatnim roku najlepsze na polskim rynku fundusze inwestujące głównie w akcje firm deweloperskich i spółek związanych z branżą budowlaną zdrożały maksymalnie o 10 – 15 proc. Takie wyniki osiągnęli liderzy: Allianz Budownictwo 2012, Arka Rozwoju Nowej Europy i BPH Nieruchomości Europy Wschodzącej. Jednak w styczniu nawet one miały straty. Nic dziwnego, bo w pierwszym miesiącu tego roku WIG Deweloperzy zachował się najgorzej ze wszystkich indeksów warszawskiej giełdy i spadł o prawie 10 proc.

– Trudno dzisiaj znaleźć argument za tym, by deweloperzy i spółki budowlane zachowywali się lepiej niż średnia na rynku. Inwestorzy boją się, że ich marże spadną – mówi Jerzy Węglarz z Home Broker.

Mocny rynek komercyjny

Także w tym roku akcje firm związanych z budownictwem nie będą raczej szybko rosły, a tym samym fundusze inwestujące w takie spółki również nie będą miały wysokich zysków. To samo dotyczy funduszy inwestujących w nieruchomości, czyli kupujących obiekty komercyjne, mieszkania i ziemię.

– Narodowy Bank Polski prognozuje w tym roku stabilizacje cen nieruchomości, więc takie fundusze w najbliższym czasie raczej nie dadzą dużo zarobić – mówi Jerzy Węglarz.

W poprzednim roku większość z nich przyniosła straty, a zyski najlepszych nie przekroczyły 10 proc. (BPH Sektora Nieruchomości 2 FIZ). Eksperci radzą dokładnie sprawdzać profil działalności konkretnego funduszu, bo według nich instytucje specjalizujące się w rynku komercyjnym, czyli inwestujące w biura, powierzchnie magazynowe i handlowe, poprawę wyników mogą odczuć już pod koniec tego roku. Fundusze kupujące mieszkania i grunty budowlane na poprawę swoich wyników będą musiały poczekać dłużej.

Jednak trzeba pamiętać, że inwestycja na rynku nieruchomości zawsze powinna mieć perspektywę kilku lat.

W funduszach nieruchomości Polacy ulokowali ok. 2 mld zł. To zaledwie 2,3 proc. środków, jakie znajdują się funduszach inwestycyjnych. Tymczasem np. w Niemczech do funduszy nieruchomości należy 20 proc. rynku.

Działka pod budowę

Szansę na szybki i dużo większy zysk daje natomiast kupno ziemi rolnej w okolicach dużych miast, a najlepiej w pobliżu budowanych dróg dojazdowych. Trzeba jednak szukać takich gruntów, które w najbliższym czasie zostaną odrolnione i przeznaczone pod inwestycje budowlane. Nawet jeśli ceny nieruchomości są stabilne lub spadają, tak jak obecnie, na takich nieruchomościach można bardzo dużo zarobić. Trzeba jednak kupić kilka hektarów ziemi, podzielić ją i uzbroić, co jest bardzo kosztowne i na co oczywiście nie każdego stać.

– Proponujemy spółkę celową, która wykorzystuje ten mechanizm, ale inwestujemy wspólnie, więc próg wejścia jest nieco niższy, bo wynosi 100 tys. zł. Kupujemy duże działki rolne, które po podziale są sprzedawane jako działki budowlane o powierzchni 1000 – 1500 mkw. – mówi Kuba Karliński z Wealth Solutions – Inwestycje Ziemskie.

Inwestycja niesie jednak ze sobą ryzyko, bo nigdy nie ma całkowitej pewności, czy urzędnicy zrealizują plany i ziemia rolna zostanie przekształcona w działki budowlane.

PRAWO

To są fundusze na lata

Większość działających na świecie funduszy, które inwestują w nieruchomości, to fundusze zamknięte, które rozliczają się z inwestorami najczęściej po 6 – 8 latach działalności. Dopiero wówczas kupione działki lub mieszkania są sprzedawane, a zyski dzielone wśród inwestorów. Z takich inwestycji można wycofać się wcześniej, ale najczęściej tylko wówczas, jeśli znajdzie się osoba, która odkupi udziały. Certyfikaty można sprzedać na giełdzie. Rzeczywisty zysk z inwestycji można ocenić dopiero, gdy nieruchomość jest sprzedana.