Mażeikiu Nafta (MN; obecnie Orlen Lietuva), wcześniej należąca do rozmontowanego przez władze Rosji Jukosu Michaiła Chodorkowskiego, miała zostać przejęta przez Rosnieft znajdujący się pod kontrolą wpływowego wicepremiera Igora Sieczina. Gdy to się nie stało, wskutek awarii technicznej relatywnie nowego, bo położonego w latach 80. rurociągu, Możejki utraciły najwygodniejszą drogę dostaw ropy.

„W rozmowie z 29 sierpnia przedstawiciel Łukoilu potwierdził nam, że Sieczin w charakterze przedstawiciela Kremla był zainteresowany wstrzymaniem dostaw oraz że na Łukoil i TNK-BP (rosyjskie spółki naftowe – red.) nadal wywierano presję mającą przeszkodzić im w zawarciu kontraktów z MN na dostawy ropy rurociągiem. W rozmowach z przedstawicielami naszej ambasady 22 sierpnia dwaj dyplomaci z ambasady Litwy ocenili zamknięcie rurociągu jako decyzję polityczną podjętą »na bardzo wysokim szczeblu« i mającą zmusić Orlen do wycofania oferty kupna MN, która czekała na zatwierdzenie ze strony UE prawdopodobnie w październiku” – czytamy w depeszy ambasady USA w Moskwie.

Co więcej, Sieczin polecił dyrektorowi TNK-BP Giermanowi Chanowi wycofanie oferty na dostawy ropy do Możejek na kilka tygodni przed rzekomą awarią naftociągu. „Decyzja Moskwy o wstrzymaniu dostaw surowej ropy wygląda na rezultat geopolitycznej zemsty” – piszą dyplomaci. Wkrótce po awarii w rafinerii doszło też do pożaru. – Rafinerię wciąż będą nawiedzać plagi, dopóki Litwini ostatecznie nie zrozumieją, którego partnera powinni wybrać – komentował wówczas wiceprzewodniczący Dumy Konstantin Kosaczow.

To, że rzekoma awaria z lipca 2006 r. była nieprzypadkowa, pozostawało tajemnicą poliszynela, jednak do tej pory brakowało jednoznacznego potwierdzenia. – Rozmawiałem na ten temat z premierem Rosji Władimirem Putinem w czasie naszego spotkania w marcu tego roku. Myślę, że problem ropociągu ma charakter polityczny – komentował w rozmowie z „DGP” premier Litwy Andrius Kubilius. Szef rządu radził Polsce, by sprawę ponownego uruchomienia rurociągu Przyjaźń poruszyć podczas zbliżającej się wówczas wizyty prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Warszawie, do której doszło 6 grudnia.

Opozycyjna „Nowaja Gazieta” publikuje depesze WikiLeaks niezależnie od samego serwisu na podstawie porozumienia, które wydawcy pisma zawarli z ludźmi Juliana Assange’a.