TGE podkręca tempo. – Jeszcze w tym kwartale zarząd zaproponuje akcjonariuszom spółki upublicznienie akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych – mówi „DGP” Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii. – Wartość spółki rośnie bardzo dynamicznie. Najlepszym miejscem dla jej obiektywnej wyceny będzie rynek publiczny – dodaje.

Potrzebna gotówka

Debiut na giełdzie jest zapisany w strategii spółki do 2020 r. – Nie widzę żadnych przeszkód, żeby przeprowadzić ten proces jeszcze w tym roku – mówi prezes TGE. Według niego do przygotowania IPO wystarczy sześć miesięcy. – Jesteśmy nadzorowani przez KNF, co ułatwia spełnienie standardów spółki publicznej – mówi.

TGE handluje energią od 11 lat. W 2010 r. przez parkiet giełdy przeszło ponad 20-krotnie więcej energii w porównaniu z 2009 r. To 53 proc. wytworzonej energii w Polsce. Według Roland Berger wartość spółki sięga nawet 300 mln zł.

TGE planuje debiut na parkiecie, bo chce się rozwijać. Gotówka potrzebna jest m.in. na uruchomienie rynku handlu węglem, gazem i biomasą, które TGE zapowiedziało jeszcze na 2011 r. Pieniądze potrzebne są również dlatego, że Komisja Europejska szykuje się do ustalenia minimalnego poziomu kapitału dla izb rozliczeniowych, tymczasem w kwietniu zeszłego roku TGE uruchomiło Izbę Rozliczeniową Giełd Towarowych. Może sięgnąć on nawet 20 mln zł, dwukrotnie więcej, niż obecnie zakładają polskie przepisy. TGE będzie musiała mieć pieniądze na podniesienie kapitału.

Grzegorz Onichimowski szacuje, że łączne potrzeby inwestycyjne, które mogłyby zostać zaspokojone przez IPO, sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. – Byłaby to emisja nowych akcji o wartości między 30 a 60 mln zł – mówi szef TGE.

GPW zainteresowana

Czy spółka trafi na giełdę, zadecydują jej akcjonariusze. Może być z tym problem, bo największy pakiet akcji TGE – 22,3 proc. – jest w rękach Skarbu Państwa. W grudniu minister Skarbu Aleksander Grad powiedział, że resort Skarbu chętnie sprzedałby go GPW. Adresat propozycji nie był przypadkowy. 11 grudnia GPW, w której Skarb kontroluje 35 proc. udziałów, uruchomiła rynek energii elektrycznej. To konkurencyjna platforma wobec rynku prowadzonego przez TGE. Na razie jednak jest kilkudziesięciokrotnie od niej mniejsza, nie ma też tak zaawansowanej infrastruktury. Dlatego chętnie przejęłaby konkurencyjną giełdę.

Taka okazja może się szybko nie powtórzyć. Swój pakiet udziałów w TGE wystawiła na sprzedaż również PGE Polska Grupa Energetyczna. Chociaż zainteresowane są nim zagraniczne giełdy energii, dominacja Skarbu w energetycznym koncernie może zaowocować porozumieniem z GPW. Wówczas z marginalnego udziałowca z 2-proc. akcjami GPW stałaby się numerem jeden z ponad 45-proc. pakietem i najsilniejszym głosem na walnym zgromadzeniu.

Żeby tak się stało, trzeba jednak zmienić statut spółki, który nakłada ograniczenia w handlu udziałami TGE. Po 10 proc. akcji spółki mają: Elektrim, E.ON Energy Trading SE, PGE. Do Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin należy 10,83 proc. walorów. GPW ma 2,33 proc. akcji. Pozostali akcjonariusze to m.in.: Vattenfall Sales Poland, Energa, RWE Polska, Elektrim Volt.

Do przełomu może dojść 24 stycznia podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy TGE. W porządku znalazły się propozycje zmiany statutu wniesione przez PGE. Żeby zmienić statut, potrzeba 80 proc. głosów. Zebranie takiej puli nie będzie łatwe.