Za utrzymaniem stóp przemawia to, że nasz wzrost gospodarczy jest uzależniony od poprawy koniunktury w UE, a z niej płyną niepokojące wiadomości o sytuacji w Hiszpanii, a nawet we Francji. Dlatego rada może poczekać z decyzją do wyklarowania się sytuacji w Eurolandzie. Ale jak twierdzi prof. Noga, były członek RPP, gdyby pod uwagę wziąć jedynie obecną sytuację gospodarczą Polski oraz prognozy na najbliższe miesiące, to już dziś rada powinna podnieść stopy o 0,25 pkt proc.

– Za podwyżką przemawiają inflacja utrzymująca się na poziomie wyższym od celu, czyli od 2,5 proc., oraz presja inflacyjna – uważa prof. Noga. Obecnie inflacja wynosi 2,7 proc., ale w 2011 roku podnieść ją mogą wzrosty cen wszystkich towarów istotnych z punktu widzenia koszyka inflacyjnego, zwłaszcza żywności, ubrań i obuwia, a także koszty utrzymania mieszkań. Producenci zapowiadają od nowego roku wzrost cen sprzętu RTV i AGD o 10 proc., a odzieży nawet o jedną trzecią. Pretekstem podnoszenia cen jest podwyżka VAT.

Zgodnie ze wskaźnikami wyprzedzającymi i prognozami ekonomistów od przyszłego roku powinien przyspieszyć wzrost produkcji przemysłowej, co przełoży się na presję płacową. Pensje realnie zaczną rosnąć szybciej niż w tym roku; w listopadzie wzrost wyniósł zaledwie 1 proc.

– Podnosząc stopy teraz, RPP dałaby wyraźny sygnał do wyhamowania presji inflacyjnej. Do tego wpłynęłaby na umocnienie złotego, co odsunęłoby zagrożenie przekroczenia w tym roku 55 proc. progu długu do PKB. Natomiast jeśli decyzja zostanie odłożona do 2011 roku, to trzeba będzie wprowadzić w pierwszej połowie roku podwyżkę 0,5 pkt proc. i drugą taką samą w drugiej połowie 2011 r. – twierdzi prof. Noga. Stopa podstawowa wzrośnie wówczas do 4,5 proc., a to przełoży się na wzrost oprocentowania kredytów. Prof. Noga jest zdania, że gdyby rada zareagowała jeszcze w grudniu, to w przyszłym roku wystarczyłaby jedna podwyżka także o 0,25 pkt proc.

Według Ryszarda Petru, ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, sytuacja międzynarodowa jest jednak bardzo niepewna, a wybuch kolejnej fali kryzysu zmusiłby radę już w styczniu do obniżenia stóp procentowych. – Dlatego RPP stóp nie podwyższy – ocenia Petru.

Zrobi to pewnie wówczas, gdy produkcja przemysłowa trwale przyspieszy i płace zaczną rosnąć, a to nastąpi nie wcześniej niż na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2011 r. Ale wtedy prawdopodobnie podwyżka od razu wyniesie 0,5 pkt proc. I nie będzie jedyną w przyszłym roku.