Powołują się one na ministra energetyki Rosji Siergieja Szmatko, który towarzyszył rosyjskiemu prezydentowi Dmitrijowi Miedwiediewowi podczas jego oficjalnej wizyty w Polsce. Zdaniem ministra, taka wspólna oferta Rosnieftu i Gazprom Nieftu wyglądałby logicznie. Szmatko zwrócił uwagę, że ten pierwszy koncern jest już dostawcą ropy dla Lotosu.

O zainteresowaniu koncernów z Rosji udziałem w prywatyzacji Grupy Lotos mówił w Warszawie prezydent Miedwiediew po poniedziałkowych rozmowach z prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Cytowany przez dziennik "Kommiersant" prezes Gazpromu Aleksiej Miller, który także wchodził w skład delegacji towarzyszącej Miedwiediewowi, potwierdził, iż Gazprom Nieft jest zainteresowany kupnem tych aktywów.

Rosyjska gazeta zwraca uwagę, że wśród biznesmenów, którzy towarzyszyli prezydentowi Rosji, byli również szefowie dwóch innych rosyjskich koncernów naftowych - Łukoilu i TNK-BR, Wagit Alekpierow i Maksim Barski.

"Kommiersant" podaje, iż według Łukoilu nie oznacza to, że koncern znów przejawia zainteresowanie Lotosem. Z kolei TNK-BP oznajmił, iż "rozważa uczestnictwo w różnych projektach w sferze przetwórstwa, jednak nie jest gotowy wypowiadać się na temat tego konkretnego przetargu, ogłoszonego przez władze Polski, choć jest o nim poinformowany".

Analityk Artiom Konczin, którego opinię przytacza "Wremia Nowostiej", wyjaśnia, że wspólna oferta Rosnieftu i Gazprom Nieftu jest potrzebna, by uniknąć konfliktu. "Rosnieft już dostarcza surowiec do polskich rafinerii. Natomiast Gazprom Nieft potrzebuje mocy przetwórczych dla swojego szybko rosnącego wydobycia. Jeśli Grupa Lotos trafiłaby tylko w ręce spółki Gazpromu, to zakłady w Polsce zostałyby przestawione na jej ropę" - tłumaczy ekspert.