To było do przewidzenia. Telekomunikacja Polska złożyła w wiedeńskim sądzie arbitrażowym pozew o uchylenie jego postanowienia nakazującego spółce zapłatę 1,57 mld zł odszkodowania firmie DPTG. Arbitrzy uznali, że taka kwota należy się Duńczykom za eksploatację przez TP położonego przed dwudziestu laty światłowodu biegnącego przez Polskę.

Maciej Witucki, prezes Grupy TP, od początku podkreślał, że wyrok z 3 września jest nieuzasadniony.

Kuriozalny kontrakt

Według dokumentów, do których dotarł „DGP”, umowa ma wiele słabych punktów.

Podpisano ją 19 lat temu, kiedy Polska była objęta restrykcjami CoCom (Coordinating Committee for Multilateral Export Controls) zakazującymi sprzedaży nowoczesnych technologii do bloku wschodniego. By je ominąć, powołano spółkę Danish Polish Telecommunications Group (DPTG). Jej udziałowcami zostali GN Store Nord (producent aparatów słuchowych) oraz były udziałowiec Polkomtelu, firma TDC, w której udziały mają amerykańskie fundusze.

Kuriozalne jest to, że wartość inwestycji określono szacunkowo. Dokument określa, że strona duńska bierze na siebie 60 proc. kosztów inwestycji, a reszta przypada na przedsiębiorstwo Poczta Polska, Telegraf i Telefon (PPTiT), poprzednika TP.

Podpisy na umowie są nieczytelne, a TP dysponuje tylko kserokopią. Spółka ustaliła jednak, że z ramienia PPTiT umowę podpisała osoba niemająca prawa do reprezentacji spółki.

Naruszone procedury

DPTG 15 listopada złożył wniosek do warszawskiego sądu o nadanie klauzuli wykonalności decyzji arbitrażu. TP musiała zwiększyć do 2,2 mld zł rezerwy na wypadek wypłaty odszkodowania.

Teraz przystąpiła do kontrataku. Jej zdaniem w trakcie 9-letniego postępowania w Wiedniu doszło do naruszenia licznych procedur przy powoływaniu składu sądu, przekroczenia jego kompetencji, a także złamania austriackiego prawa. Spółka może też zwrócić się do sądu w Polsce z wnioskiem o uznanie za nieważną umowy miedzy DPTG a PPTiT ze względu na błędy formalne.

– Istnieje wiele środków prawnych umożliwiających dochodzenie racji i zostaną one wykorzystane – zapowiada Wojciech Jabczyński, rzecznik prasowy Grupy TP.

To będzie długi spór

Wojciech Kozłowski, radca prawny, partner kancelarii Salans, podkreśla, że mimo wyroku arbitrażu można doprowadzić do odmowy stwierdzenia jego wykonalności. Wie to z doświadczenia, bo reprezentował Vivendi w sporze z Elektrimem. Sprawa zakończyła się nieuznaniem niekorzystnego dla Francuzów wyroku wydanego przez sąd arbitrażowy w Wiedniu (VIAC) i zasądzeniem odszkodowania w wysokości 1,8 mld euro.

– W przypadku TP i DPTG za mało wiemy, by wyrokować, kto ma rację. Aby uzyskać odmowę wykonania wyroku, trzeba wykazać naprawdę konkretne przesłanki. Nie spodziewałbym się, by któraś ze stron miała ustąpić. Można się spodziewać ostrego sporu – powiedział w piątek „DGP”.

PRAWO

Sąd w Wiedniu

VIAC, czyli Vienna International Arbitral Centre, to instytucja, która rozpatruje międzynarodowe spory firm od 1975 roku. By jej wyrok miał moc wiążącą, zawsze musi go zatwierdzić także sąd powszechny kraju, z którego pochodzi przegrana firma. Rocznie wiedeński sąd rozpatruje 50 – 60 spraw.