Na razie koncern nie bierze oficjalnie udziału w prywatyzacji chemii. – Prowadzone były już jednak wstępne rozmowy w sprawie ewentualnego wejścia Rosjan na nasz rynek – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy. Nie chce jednak zdradzić szczegółów.

O tym, czy ostatecznie Rosjanie zostaną wpuszczeni na nasz rynek, zdecyduje polityka. – Na razie Skarb Państwa ostrożnie podchodził do scenariusza, w którym Moskwa przejmuje którąś z firm tzw. wielkiej syntezy chemicznej – mówi nasz rozmówca.

Niewielu chętnych

Od strategii Ministerstwa Skarbu Państwa zależeć będzie przyszły kształt polskiego rynku chemicznego. Szanse na sprzedaż naszych firm zachodnim inwestorom są niewielkie. Polska chemia nie jest dla nich atrakcyjna, ponieważ przeważa w niej produkcja tzw. chemii ciężkiej, głównie nawozów, a spółki wymagają restrukturyzacji. Do tego poważnym problemem jest uzależnienie firm od jednego dostawcy (PGNiG) i od jednego źródła dostaw surowca, czyli Rosji.

Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, twierdzi, że potencjalny kupujący będzie bardzo ostrożny, a to przełoży się na oferty cenowe. – Moim zdaniem w większości przypadków będą one nie do zaakceptowania przez właściciela – mówi.

Tani surowiec

Stąd pomysł na wpuszczenie Rosjan na nasz rynek i umożliwienie im konsolidacji sektora. Według Wojciecha Słowińskiego, dyrektora w zespole ds. sektora chemicznego PwC, Rosjanie rozwiązaliby problem z gazem dla polskiej chemii, ponieważ mają dostęp do taniego surowca. – Pytanie, czy mamy dostatecznie dużo odwagi, by do takiej konsolidacji dopuścić – mówi Słowiński.

Inwestuje pośrednik

Gazprom to koncern skoncentrowany na sektorze gazowym. W branży chemicznej działa m.in. za pośrednictwem spółki Sibur, która zapowiada ekspansję w Europie Centralnej i Środkowej. Obecnie Gazprom ma w Europie niewiele aktywów chemicznych. W tzw. wielką chemię w UE inwestują głównie firmy powiązane pośrednio z Gazpromem. Rosjanie obecni są m.in. na rynku chemicznych Ukrainy, Białorusi, Niemiec czy Estonii.