Dobre wyniki za III kw. wcale nie oznaczają, że w sektorze bankowym kryzys pożegnano na dobre. Lepsza kondycja banków to efekt zawiązywania mniejszych rezerw na zagrożone kredyty, a nie większej sprzedaży produktów.

– W przyszłym roku będzie podobnie, rezerwy będą się zmniejszać, co będzie pozytywnie oddziaływało na zyski – mówi Marcin Materna z DM Millennium.

Tyle że obok zysków zaczęły także rosnąć koszty banków. Na przykład w III kw. BRE i BZ WBK zanotowały rok do roku ponad 7-procentowy wzrost. Cięcia powiodły się w PKO BP i Pekao, gdzie udało się zmniejszyć koszty o 1 proc., oraz w Citi Handlowym, gdzie było to 3,8 proc. Tegoroczny IV kw. może być jeszcze gorszy pod względem kosztów, gdyż pod koniec roku banki zwykle zawiązują rezerwy na wypłaty premii i innych bonusów. W przyszłym roku podskoczą koszty marketingu i reklamy.

– W III kw. koszty wzrosły rok do roku o 5,5 proc. i taka tendencja będzie się utrzymywać w przyszłym roku – mówi Tomasz Bursa z Ipopema Securities.

Tymczasem sprzedaż nie wygląda najlepiej. Portfel kredytowy w Banku Millennium w III kw. w porównaniu z ubiegłym rokiem skurczył się o 2 proc., a w Kredyt Banku suma należności od klientów pozostała na niezmienionym poziomie. Przyszły rok może być znacznie gorszy choćby z powodu nowych regulacji nadzoru finansowego. W życie wchodzi bowiem pozostała część zapisów rekomendacji T, która ograniczy jeszcze bardziej akcję kredytową. Związek Banków Polskich oszacował, że regulacja zmniejszy akcję kredytową, jeśli chodzi o rynek hipotek, o 2 mld zł, a w przypadku gotówek będzie to 7 mld zł. Na rynku może też odbić się ograniczenie dopłat w programie „Rodzina na swoim”.

– Uniemożliwienie korzystania z dopłat w ramach programu przy nabywaniu nieruchomości na rynku wtórnym może wywołać niższą sprzedaż kredytów. Część osób zainteresowanych nabyciem nieruchomości na rynku wtórnym może zrezygnować z transakcji lub odłożyć ją w czasie – ocenia Agnieszka Nachyła z Banku Millennium.

Tymczasem w niektórych bankach obecnie co trzeci kredyt zaciągany jest w ramach „Rodziny na swoim”.

W górę pójdą też ceny depozytów. Teraz banki korzystają z nadpłynności w sektorze i nie zabiegają o środki od klientów detalicznych. W przyszłym roku sytuacja może się jednak odwrócić, choćby z powodu oczekiwanych podwyżek stóp.

Na wyższe zyski z opłat i prowizji również trudno będzie liczyć. Niektóre banki bowiem, chcąc przyciągnąć klientów, wprowadzają darmowe rachunki internetowe. Na przykład Bank ING wręcz namawia klientów, aby zamieniali tradycyjne rachunki na darmowe konta internetowe.

Bankowcy zapytani o to, na czym chcą zarabiać w przyszłym roku, chórem odpowiadają, że będą rozwijać segment małych i średnich przedsiębiorstw. Zadeklarowali to nawet ci, którzy od lat skupieni byli na detalu, np. Getin czy Millennium. Poza tym ofensywę zapowiadają Pekao, BRE, ING czy Raiffeisen. Kredyt Bank postanowił nawet stworzyć nową strategię, która pozwoli mu skuteczniej zabiegać o finanse małych firm. Ale analitycy wątpią, czy firmy rzeczywiście będą chciały już teraz brać kredyty.