Włączenie do sieci małej elektrowni wiatrowej kosztuje nawet 300 mln zł – skarży się Enea Operator. Spółka twierdzi, że nie stać jej na wiatraki. Spółki dystrybucyjne żądają wyższych opłat doliczanych do rachunków za prąd, bo boją się, że zabraknie im na inwestycje. URE zdecydowanie mówi „nie”.
Publikacja: 26 listopada 2010, 03:00 Aktualizacja: 26 listopada 2010, 16:22
Spółki, które zarabiają na przesyle energii zarządzanymi przez siebie sieciami dystrybucyjnymi, kończą uzgadnianie pięcioletnich planów rozwoju infrastruktury. Żeby w polskich domach nie zgasły żarówki, firmy potrzebują wielomiliardowych inwestycji.
W 2011 r. dystrybutorzy prądu mieli rozpocząć wieloletni program modernizacyjny. Ale tak się nie stanie. – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zamierza uzgodnić plany rozwoju operatorów sieci dystrybucyjnej do końca roku wyłącznie na 2011 r. Plany na kolejne lata będą uzgadniane w pierwszej połowie 2011 r. – usłyszeliśmy w URE.
Mariusz Sfora, prezes URE, nie chce się zgodzić na podwyżki opłaty doliczanej do rachunków. Opłata w kolejnych latach miałaby rosnąć. To z nich spółki dystrybucyjne miałyby sfinansować inwestycje. Z naszych informacji wynika, że tylko w 2011 r. opłata za przesył poszłaby do góry o 5 – 7 proc. W kolejnych latach jeszcze więcej. Sfora mówi jednak „nie”, bo rachunki windują także producenci energii. Do końca roku zatwierdzi tylko stawki na 2011 r.
Firmy dystrybucyjne tłumaczą wysokość opłat obowiązkiem przyłączania do sieci elektrowni wytwarzających prąd z odnawialnych źródeł energii, przede wszystkim farm wiatrowych. W tym roku moc takich siłowni podwoi się do ponad 1,3 tys. MW. Problem w tym, że naprawdę dużych inwestycji jest niewiele. W dodatku PSE Operator, który zarządza najpotężniejszymi liniami energetycznymi w kraju, praktycznie wyczerpał już swoje możliwości na północy kraju.
A to właśnie tam inwestorzy są najbardziej zainteresowani budowaniem farm. Firmy ustawiają się więc w kolejce do działających na tym terenie Enei, Energi i PGE. Do ich sieci nie miały być jednak przyłączane elektrownie wiatrowe. Tymczasem tylko do Enei Operator zgłosili się inwestorzy chcący wybudować farmy o mocy 20 tys. MW. – Aby dostosować sieć dystrybucyjną do potrzeb przyłączania odnawialnych źródeł energii (OZE), trzeba pokrywać olbrzymie koszty jej wymiany lub przebudowy – mówi „DGP” Przemysław Zaleski, wiceprezes Enea Operator.
– Zdarza się, że w skrajnych przypadkach dla przyłączenia źródła o mocy 30 MW konieczne jest zrealizowanie inwestycji za 300 mln zł i konieczność przebudowy poszczególnych linii do przekrojów typowych dla sieci przesyłowych, a nie dystrybucyjnych – dodaje.
Spółki próbują przerzucać część kosztów modernizacji na inwestorów, ale firmy nie są tym zainteresowane. URE zwykle uznaje ich skargi i nakazuje dystrybutorom przyłączenie bez wkładu własnego inwestora.
Spółki dystrybucyjne skarżą się, że jednoroczny plan rozwoju w praktyce torpeduje inwestycje rozpisane na pięć lat. A to może zablokować przyłączenie wiatraków. – W ten sposób uniemożliwia się nam zaciąganie zobowiązań długoterminowych, bo na jakiej podstawie zagwarantuję instytucjom finansowym określony poziom przychodów w kolejnych latach? – mówi wiceprezes Enea Operator.
Do tej pory spółka realizowała inwestycje ze środków własnych, ale zwiększenie zakresu modernizacji zmusi spółkę do sięgnięcia po finansowanie zewnętrzne, np. kredyty lub emisje obligacji.
Krzysztof Żmijewski, ekspert w sprawach energetyki, mówi, że do 2020 r. Polska musi zwiększyć udział OZE do 15 proc. – To oznacza 6 – 8 tys. MW mocy, którą trzeba podłączyć do systemu. Kto ma to zrobić jak nie spółki dystrybucyjne? To nie jest przywilej, tylko ich obowiązek – mówi Krzysztof Żmijewski.
Były szef PSE Operator zwraca jednak uwagę, że przyłączenia kosztują. – Ktoś te pieniądze musi wyłożyć. Kilkuprocentowe podwyżki opłaty dystrybucyjnej co roku to zdecydowanie za mało jak na potrzeby inwestycyjne polskich sieci, ale oczywiście zbyt wiele jak na nasze portfele – mówi Krzysztof Żmijewski.
1: szon z IP: 217.153.212.* (2010-11-26 12:30)
skandal prywatni inwestorzy jakoś inwestują i nie narzekają a oni jak zwykle chcielby zeby z naszych kieszeni to wybudować choć z drugiej strony jak powierza budowe tych farm eko energii to na pewno projeskt upadnie- firma nie wywiązuje sie z umów sprowadza nie działający sprzęt i zwleka z oddaniem dokum. tech - omijać ją z daleka
2: uczulony na Polskę z IP: 87.205.231.* (2010-11-26 13:36)
A gdyby tak pozwolić inwestorom na sprzedaż energii poza systemem nadzorowanym przez giganty energetyczne? Wiatrak zaopatrujący gminę, wieś czy jakiś zakład produkcyjny. A jak wiatru nie będzie, to dopiero z sieci przesyłowych. Energie zamieniać na ciepłą wodę, akumulatory, pompy cieplne. Jest to rozwiązanie i chyba tańsze. tylko po co wtedy tysiace ludzi sprawdzajacych liczniki, przesyły, spółki giełdowe, koszty. Celem przecież nie jest złapanie króliczka, ale by gonić go. Spóbujcie u siebie na podwórku założyć maleńki wiatraczek. Już zaraz pokaże się URZĄD i wam pokaże.
3: livinglegend z IP: 77.65.66.* (2010-11-26 13:42)
Ekoenergia z Wielkiej Wsi koło Szadka pod Łodzią potrafi sprawić, że nawet większy inwestor poczuje się bezsilny, kiedy zobaczy, że sprzęt, na który wydał kilka ładnych milionów niestety nie działa, a to w przypadku tej firmy się zdarza.
4: Dziadek z IP: 83.8.206.* (2010-11-27 12:20)
no to zaczęło się...
taki taksówkarz jak ma zdezelowany pojazd to nie będąc monopolista grzecznie idzie do banku i sam zaciąga kredyt na nowy pojazd bo On (taksówkarz) bez sztabu tzw ekspertów ekonomiczno - prawnych wie ze jak teraz za kurs ma 10 zł to z powodu konieczności wymiany pojazdu na nowszy nie będzie miał klientów jak za ten sam kurs zażyczy sobie 100 zł bo przecie On musi dostosować swój warsztat z którego żyje do obowiązujących standardów
hmmmma tuu ??? widać można podnieść stawkę na wymianę SWEGO sprzętu
heheheee ale widać prawo jest jednaki dla wszystkich a dla swoich ??? hm no właśnie a co dla swoich?
pozostaje tylko jedno pytanie na które nikt nie chce udzielić odpowiedzi : gdzie leży granica wytrzymałości finansowej przeciętnego Kowalskiego?
5: don Kichot z IP: 188.122.20.* (2010-12-14 22:26)
Nie wierzę żeby było tak jak zostało to opisane w artykule. Przecież inwestorzy, którzy biorą się za tego typu inwestycje są doskonale w tym sektorze obeznani, tu chodzi przecież o miliony. Niestety, firmą która jest na to zupełnie obojętna okazała się być Ekoenergia z Wielkiej Wsi koło Szadka p. Santy. Stawiają popsute buble, w dodatku nie wywiązują się z terminów, a w dodatku nie przejmują się wcale tym, że takim postępowaniem narażają inwestorów na kolosalne straty.
6: justyna z IP: 92.225.66.* (2011-01-18 10:49)
Jestem tu gościnnie, Ale znam trochę sprawę wiatraków. Koło Przemysla i Rzeszowa również jest sporozamieszania z wiatraakarzami. Na wschodzie Polski , gdzie jest większa bieda ludzie sami chcieli oddać ziemieę pod wiatraki, ale zorientowali się po jakimś czasie w przekrętach, jakie robią firmy wiatrakowe. Wszędzie jest podobny sposób działania, Działają najpierw po cichu, a jak już zaćmią umysły, szczególnie władzom, wówczas ludzie prości niewiele mają do gadania. przeglądajcie strony Allegro, Wiatraki, które stawiają w Polsce pochodzą z rozbiurki z Niemiec, Sa remontopwane w stoczni w Szczecienie, i sprzedawana w Polsce. Na Allegro ci sami ludzie, którzy szukają ziemi pod wiatraki, sprzedają ten złom u nas. Proszę sprawdzić- te same nazwiska i inicjały się przewijają. Musi to być niezły interes, skoro tak się biją i zachowują wiatrakarze. Pytanie- dlaczego nie działają jawnie, tylko w ukryciu i to byle szybciej.- Dopłaty unijne kończą się w 2013r( obecnie chyba ten termin przedłużony jest do 2020r) NIe jest ważne czy wiatraki będą produykowały energię, ale ważna jest sprzedaż certyyfikatów. - Za te certyfikaty zapłaci klient- energia zdrożeje, a nie ztanieje- Któraś wypowiedź bardzo dobrze to ujmuje. Nietrudno to udowodnić.Holandia ma jedną z najdroższych taryf na prąd. Nie rozumiem skąd myslenie, że energia potanieje- to nielogiczne przecież. Myślcie ludzie. Internet to dobre źródło informacji wszelakiej. firma green bear bardzo skąpo pisze o sobie. Chwali się powiększeniem kapitały- a w zakładce inwestorzy widnieje tylko jedna persona- a gdzie reszta inwestorów- a może to fundacja a nie firma a w fundacji to wiadomo, że różen rzeczy można wyczyścić".
Jeszcze mała uwaga do właściciela strony bolesławieckiej- nieczynna jest ankieta na temat wiatraków- zatrzymała się na 427 wypowiedzi- a może tak specjalnie? znów jakieś przekręty?
Bardzo jasno i naukowo pisze siekiera- dobra, konkretna wiedza i co ważne można ją samemu zweryfikować.
Macie i tak wiele szczęścia, że w porę się zorientowaliście w działaniach "po cichu" firmy wiatrakowej. Na wschodzie Polski dochodziło do starc wręcz. Zastanówmy się. Jaśli takie są działania tych firm, to o jak dużą stawkę musi tu chodzić? pwenie sobie nawet nie wyobrażamy. Tyle co wiem, to do jednego wiatraka unia dopłaca ok 80%. więc mają ten wiatrak za darmo- a my zapłacimy z certyfikaty zielonej energii. za które rachunek wystawią elektrowni konwencjonalnej, Elektrownia konwencjonalna, czyli na węgiel, musi przecież pracować ciągle, nie można jej wyłączyć, ani zmniejszyć zbytnio mocy, bo wiatra wieje rzadko i do tego nie wiadomo z jaką siłą będzie wiał . Trzeba myśleć. I bardzo dobrze, że się nie zgadzacie. Jak się przyjrzymy mocniej, to w unii są specjaliści do psucia wszystkiego co dobre- psują jedzenie, atmosferę, niszczą środowisko, psują moralność człowieka w imię wolności, obniżają poziomy nauczania i td bo tumanami i skłóconymi lepiej się rządzi. Wszystko można, ale nie wszystko przynosi korzyść człowiekowi.
Jeśli plan grupy Bilderbergów zostanie zrealizowany to strach się bać

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








