Wartość biznesowych długów kierowanych do windykacji przekracza 3 mld zł rocznie. To przybliżone szacunki sporządzone na podstawie informacji z firm windykacyjnych, w tym z Euler Hermes, największego gracza na tym rynku.

Kryzys rozkręcił rynek

Według Grzegorza Hylewicza, zastępcy dyrektora działu windykacji w Euler Hermes Collections, dynamiczny wzrost rynek wierzytelności biznesowych B2B notował w ubiegłym roku.

– Wynikało to z tego, że banki wstrzymywały finansowanie przedsiębiorstw kredytem. Wiele firm decydowało się więc na kredyt kupiecki albo świadomie opóźniało płatności dla kontrahentów – mówi „DGP”. To spowodowało wzrost należności przeterminowanych w firmach. Widać to w badaniach prowadzonych na zlecenie biur informacji gospodarczej. Według danych Krajowego Rejestru Długów płatności przeterminowane na początku 2009 roku stanowiły prawie jedną trzecią portfela wszystkich należności przedsiębiorstw.

Rosnące problemy ze ściąganiem płatności od kontrahentów spowodowały, że w przedsiębiorstwach zaczęto przywiązywać większą wagę do oceny ryzyka i zlecać ściąganie długów na zewnątrz.

– Wyraźnie widać, że przedsiębiorcy chętniej korzystają z zewnętrznego zarządzania wierzytelnościami. Outsourcing tego typu usług jest coraz bardziej powszechny – mówi Tomasz Boduszek, prezes spółki Pragma Inkaso.

Z danych zebranych przez BIG Info Monitor wynika, że w III kwartale tego roku 40 proc. przedsiębiorców decydowało się na korzystanie z usług windykatorów. Na początku 2009 roku ten odsetek wynosił 30 proc.

Wierzytelności będzie więcej

Grzegorz Hylewicz uważa, że rynek windykacji wierzytelności B2B będzie się rozwijał. To pochodna wzrostu wartości obrotów między firmami.

– Wartość windykacji wierzytelności typu B2B będzie rosła w tempie 20 – 30 proc. rocznie przez następne dwa – trzy lata. Wraz z przyspieszeniem gospodarczym liczba transakcji między podmiotami też będzie większa. Proporcjonalnie część tych transakcji trafi na rynek windykacji – mówi.

Najwięcej wierzytelności Euler Hermes pozyskuje z branży budowlanej i okołobudowlanej. Dziś to około 60 proc. zleceń, jakie trafiają do firmy, która swój udział w rynku wierzytelności B2B ocenia na ponad 50 proc. Grzegorz Hylewicz mówi, iż to, że to budownictwo jest głównym dostarczycielem wierzytelności do windykacji, jest jednym z argumentów wskazujących na to, że rynek jest wzrostowy. Nadal będą realizowane duże inwestycje infrastrukturalne z wykorzystaniem środków unijnych i projekty związane z Euro 2012. Z drugiej strony na nasz rynek wchodzi wiele zagranicznych firm budowlanych, co zaostrza konkurencję.

– Efekt jest taki, że do przetargu na generalnego wykonawcę staje nawet kilkanaście przedsiębiorstw. To powoduje, że kontrakty często są wykonywane na granicy opłacalności. Każdy nieprzewidziany dodatkowy koszt najczęściej przerzucany jest na podwykonawców. Część z tych należności trafiać będzie do firm windykacyjnych – uważa Grzegorz Hylewicz.

W potencjał wzrostowy rynku wierzy też prezes Pragma Inkaso. Jego firma specjalizuje się w obsłudze małych i średnich przedsiębiorstw. Wartość portfela wierzytelności, jaki obsługuje Pragma Inkaso, to 200 mln zł.

– Każde przedsiębiorstwo, które sprzedaje towary z odroczonym terminem płatności, jest naszym potencjalnym klientem. Prawda jest taka, że firmy korzystające z kredytu kupieckiego stanowią większość – mówi Tomasz Boduszek.