Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe mają własny system gwarancji depozytów, nie korzystają z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Choćby z tego powodu muszą dawać wyższe oprocentowanie.

– W SKOK-ach jest ono o 1 – 2 pkt proc. wyższe niż w bankach. Żadna spółdzielcza kasa nie proponuje depozytów z oprocentowaniem niższym niż inflacja, co w przypadku największych banków się zdarza – mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Lepiej niż w bankach

Wiosną, gdy większość banków obniżała oprocentowanie, SKOK-i zachowały się bardziej powściągliwie. Dlatego dzisiaj na najlepszej rocznej lokacie w SKOK Wołomin można dostać aż 7,6 proc., w SKOK im. F. Stefczyka oprocentowanie przekracza 7,2 proc., w wielu kasach jest wyższe niż 6 proc. Żaden monitorowany przez nas SKOK nie proponuje rocznego depozytu poniżej 5 proc.

Dla porównania średnie oprocentowanie na rynku bankowym wynosi od 4 do 4,5 proc.

Wyżej oprocentowane niż w bankach są też lokaty zakładane w SKOK-ach na krótsze terminy.

Tylko dla członków

Jak rynkową ekspansje tłumaczą przedstawiciele SKOK-ów? – Jesteśmy polską instytucją i ludzie nam ufają. Do tego dajemy wyższe oprocentowanie niż w bankach, więc coraz więcej osób korzysta z naszych usług. Liczba członków SKOK-u wzrosła już do 2,1 mln osób – mówi Andrzej Dunajski z Kasy Krajowej SKOK.

Na lokatach w SKOK-u jest już ponad 12,5 mld zł, czyli ok. 3 proc. depozytów, które ma sektor bankowy (na koniec czerwca tego roku było to 401 mld zł). Od początku roku wartość depozytów, jakie Polacy mają w SKOK-ach, zwiększyła się o 1,4 mld zł.

Zakładając lokatę w spółdzielczej kasie, trzeba jednak pamiętać o jednym: trzeba być członkiem SKOK-u, co w praktyce oznacza konieczność zapłacenia wpisowego. Może sięgać ono nawet 100 zł. Kwota ta jest zwracana, jeśli klient rezygnuje z członkostwa w SKOK-u.