Sieć Real rozpoczyna testy usługi drive-in. Dzięki niej klient będzie zamawiał zakupy za pośrednictwem internetu, a potem odbierze je osobiście w specjalnym punkcie, nie wysiadając nawet z samochodu. Takie rozwiązania mogą zrewolucjonizować rynek zakupowy w Polsce.

W przyszłym roku obroty wirtualnych delikatesów mają się zwiększyć o co najmniej 15 proc., głównie za sprawą nowych inwestycji.

Brytyjska sieć Tesco wprowadziła podobny system na rodzimym rynku już kilka lat temu. Dziś koncern zarabia na sprzedaży internetowej 2 mld funtów rocznie i przymierza się do podbicia naszego rynku. – W Europie Polska jest trzecim co do wielkości, po Wielkiej Brytanii i Irlandii, rynkiem dla Tesco. Tam już e-zakupy są, więc wprowadzenie ich u nas wydaje się naturalnym krokiem – mówi nam Michał Sikora z Tesco Polska.

Na wysokich obrotach

W internetowym sklepie Piotr i Paweł już dziś można zamówić zakupy spożywcze i odebrać je we wskazanym miejscu. Jeszcze bardziej leniwym sklep dostarczy zakupy pod drzwi, jak pizzę. – Taka forma zakupów to przyszłość – mówi nam Błażej Patryn, rzecznik prasowy Piotra i Pawła. W 2003 roku sieć zaczynała od sklepu internetowego w jednym mieście. Teraz prowadzi usługę w sześciu. Zdaniem Patryna w 2009 roku e-PiotriPawel.pl miał 20 mln zł obrotów. W tym roku wynik ten ma być o 20 proc. lepszy.

Jeszcze większy, bo aż stuprocentowy wzrost, notuje z roku na rok lider rynku internetowych spożywczaków – Alma24.pl. – W 2008 r. mieliśmy 6 mln zł obrotów, w 2009 r. 16 mln, a w tym prawdopodobnie dobijemy do 33 mln zł. Liczymy na to, że cały rynek e-delikatesów będzie notował dwucyfrowy wzrost rocznie także w kolejnych latach – mówi nam Stanisław Krzaklewski, dyrektor Almy24.pl.

Nie tylko marchewka

Statystyczny klient robiący regularnie spożywcze zakupy w internecie oszczędza około 12 godzin miesięcznie na chodzeniu po sklepie i dojazdach. To główny powód sukcesu takich usług. Drugim jest asortyment.Większość hipermarketów posiada w ofercie ponad 10 tys. produktów – od marchewki po szynkę parmeńską. Problemem wciąż jednak pozostaje niska świadomość konsumentów o możliwości tego typu zakupów. Dlatego e-delikatesy będą się reklamowały już nie tylko w internecie, lecz także na billboardach.