Chodzi o propozycje zmian w prawie, nad którymi obecnie pracuje Ministerstwo Finansów. Podnoszą one sumy gwarancyjne dla ubezpieczeń, które muszą obowiązkowo wykupić biura podróży. Te ubezpieczenia mają dać klientom pewność, że w przypadku bankructwa biura nie zostaną na lodzie i będą mieli za co wrócić do domu. Zmiany w prawie, według resortu, mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa turystów.

Jednak zdaniem ubezpieczycieli propozycje resortu finansów, mimo że idą w dobrą stronę, za bardzo skomplikują życie branży i firmom turystycznym. Chodzi o takie kwestie, jak zbyt biurokratyczny kształt gwarancji czy zbyt duża liczba możliwych stawek przy ustalaniu wysokości sum dla biur podróży, które pobierają od swoich klientów zaliczki.

– Nie mamy możliwości skontrolowania touroperatorów, by dokładnie ustalić, do której z kilkunastu możliwych grup ich przydzielić – tłumaczy Beata Kalitowska, dyrektor zarządzający w polskim oddziale Europaeische Reiseversicherung AG, specjalizującym się w ubezpieczeniach dla branży turystycznej. Dlatego jej zdaniem nowe przepisy będą fikcją.

Z imieniu branży o uproszczenia zaapelowała do resortu finansów Polska Izba Ubezpieczeń. Według Marcina Tarczyńskiego, rzecznika PIU, przygotowane projekty wymagają doprecyzowania, aby rzeczywiście gwarantowały odpowiednią ochronę dla klientów biur podróży. Chodzi m.in. o przepisy dotyczące lotów czarterowych czy sposób wyliczania średniego przychodu firm turystycznych.

Według Sylwii Mikiel z towarzystwa Signal Iduna zmiany w prawie spowodują, że części biur podróży nie będzie stać na zakup gwarancji ubezpieczeniowych na przyszły rok. Będzie to oznaczało ograniczenie ich działalności (np. tylko do turystyki krajowej) lub po prostu spowoduje ich zniknięcie z rynku. – Byłoby to zjawisko niekorzystne dla branży turystycznej, bo ograniczyłoby konkurencję na tym rynku. Dlatego pracujemy nad specjalnymi propozycjami dla naszych klientów, które złagodzą skutki zwiększenia sum gwarancyjnych – mówi Sylwia Mikiel.