O 82,9 proc. akcji Energi stara się czterech graczy. We wrześniu Ministerstwo Skarbu Państwa podpisało umowę z Polską Grupą Energetyczną, która za pakiet zaoferowała 7,5 mld zł.

Jednak pozostali inwestorzy pozostają w grze. Powód – umowa z PGE jest warunkowa, a ważność trzech pozostałych ofert upłynie dopiero w połowie lutego 2011 r. Jak ustalił „DGP”, inwestorzy, którzy wystartowali po Energę, podtrzymują zainteresowanie spółką.

Decyzja w rękach UOKiK

Firmy robią sobie nadzieję, ponieważ zgodę na transakcję musi wydać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tymczasem Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, szefowa urzędu, jest przeciwna fuzji dwóch państwowych firm, bo może to oznaczać wzrost rachunków za energię.

Na razie UOKiK rozpatruje wniosek PGE. Na wydanie decyzji ma 60 dni, chyba że poprosi o uzupełnienie dokumentacji. Czy wniosek jest kompletny? – Jest za wcześnie, by o tym mówić – usłyszeliśmy w biurze prasowym urzędu.

Trzech chętnych

Resort skarbu nie chciał wczoraj potwierdzić, czy w przypadku odmowy wróci do rozpatrywania pozostałych ofert, ale tego nie wykluczył. Jak dowiaduje się „DGP”, w przypadku negatywnej decyzji PGE może jeszcze się odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Skarb chciałby jednak tego uniknąć, ponieważ taka procedura trwa nawet kilka miesięcy, a w przypadku podtrzymania decyzji urzędu mógłby zostać z pustymi rękami, tzn. bez ważnych ofert na zakup Energi i bez pieniędzy z prywatyzacji.

Ochotę na gdańską spółkę ciągle mają Czesi z EPH. Do rozmów ze skarbem chętnie wróciłby GDF Suez, który jest w finale negocjacji na sprzedaż Enei. Grzegorz Górski, prezes GDF Suez Energia Polska, zapewniał „DGP”, że koncern chce się ostro rozwijać i nie będzie miał kłopotu z zamknięciem budżetu na przejęcia. Energą zainteresowane jest także Kulczyk Investments, które dopełnia finałową parę w negocjacjach o Eneę. Rozstrzygnięcie tego wyścigu ma nastąpić już w ten czwartek lub piątek.