W wirtualnym sklepie można zamówić lekarstwa i odebrać je w drodze do domu. Może to za nas zrobić ktoś z bliskich albo wskazana przez nas osoba. Jaka z tego korzyść, skoro i tak trzeba się fatygować do farmaceuty? W sieci leki kosztują mniej. Spółka DOZ, która należy do giełdowej grupy PGF i zarządza siecią 2 tys. aptek Dbam o Zdrowie zaczęła właśnie współpracę z Onet.pl. Na MedOnet.pl zamawiać można leki na receptę i tzw. OTC, czyli popularne farmaceutyki na grypę czy lekkie przeziębienie, oraz produkty lecznicze i kosmetyki.

DOZ liczy, że do końca 2010 r. liczba aptek w programie „Apteki Dbam o Zdrowie” zwiększy się do ok. 2,5 tys. placówek.

– Chcemy, aby nasze apteki były w każdym z 897 miast w Polsce – mówi Karol Piasecki, prezes DOZ.

Po co więc firmie mariaż z MedOnet.pl, jednym z serwisów zdrowotnych Onetu? Według czerwcowych danych Megapanelu PBI/Gemius miesięcznie odwiedza je 1,2 miliona użytkowników, którzy wykonują ponad 4 miliony odsłon.

– Sprzedaż internetowym kanałem wciąż nie jest duża, ale nie można jej pominąć wcale – mówi Marcin Gawroński z firmy IMS Health monitorującej rynek farmaceutyczny. Na razie apteki traktują sieć jako uzupełniającą formę sprzedaży, ale wkrótce może się to zmienić – uważa ekspert.

W internecie działa też blisko 1,6 tys. Aptek z Sercem z programu lojalnościowego Farmacolu, innego gracza z pierwszej trójki dostawców farmaceutyków.

Według różnych danych wartość leków zamawianych w sieci oscyluje wokół jednego procenta ogólnej sprzedaży w aptekach, szacowanej w 2010 r. na 26 mld zł. Może to być więc nawet 260 mln zł. Marcin Gawroński twierdzi, że nie więcej niż 100 mln zł. Chętnych na ten smakowity kawałek tortu będzie przybywać. Stronę, przez którą będzie można zamawiać lekarstwa, otworzyła właśnie sieć Apteki pod Różą skupiająca kilkadziesiąt punktów. W ślad za największymi graczami idzie ich mniejsza konkurencja. Na stronie internetowej farmaceutykami handluje na przykład pomorska sieć 14 aptek Gemini.