Resort gospodarki stawia firmom warunek: magazyny gazu mają się znajdować na terenie UE, a do tego musi być możliwość przesłania zgromadzonych tam zapasów do Polski.

Jak dowiedział się „DGP”, w nowelizacji znalazł się również przepis, który zwiększa wysokości progów handlu gazem uprawniających do zwolnień z obowiązku utrzymywania zapasów. Obecna ustawa obliguje firmy sprzedające ponad 50 mln m sześc. gazu rocznie do gromadzenia rezerw na terenie naszego kraju. Próg ma zostać podniesiony do 100 mln m sześc.

Drogie magazyny

Problem w tym, że w Polsce nie ma wystarczających pojemności, a magazyny należą do PGNiG. To główna bariera dla konkurencji. Firmy nie chcą budować własnych magazynów, bo to koszt rzędu co najmniej 1 mld zł. Obawiają się, że inwestycja zaważyłaby na cenie gazu.

– System gazowy w Polsce jest ułomny, bo zamiast prowadzić do uwolnienia i europeizacji rynku, koncentruje się na ochronie monopolu PGNiG – podkreśla Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert.

Niedługo może się to zmienić. Projekt noweli trafił już do konsultacji międzyresortowych. Ustawa może wejść w życie w przyszłym roku.

Na zmianach, które wprowadzi, skorzystają duże koncerny, m.in. niemieckie VNG, EWE, E.ON Ruhrgas oraz węgierski Emfesz, które od dawna interesują się naszym rynkiem. Zyskają też polscy klienci, bo ceny gazu mogą spaść. Analitycy ostrzegają jednak, że polski rynek nie jest gotowy na zbyt gwałtowne zmiany. Przemysław Wipler, były dyrektor departamentu dywersyfikacji nośników energii MG, uważa, że nowe przepisy poważnie zaszkodzą PGNiG i będą faworyzowały konkurencyjne firmy. – Dziś PGNiG ma niekorzystne taryfy na magazynowanie. Zagraniczne koncerny trzymające zapasy w swoich krajach będą funkcjonować więc na lepszych warunkach – twierdzi.

Koncern współpracuje

PGNiG przekonuje jednak, że nie boi się zachodniej konkurencji. Od kilku lat współpracuje z VNG i E.ON, podjęło też rozmowy z EWE w zakresie dostaw gazu dla rejonu Kostrzyna nad Odrą. Gaz ma być dostarczany nowo budowanym gazociągiem łączącym system sieci gazociągowej EWE Netz i WSG w okolicy Kostrzyna (przewidywany termin odbioru gazu ziemnego – IV kwartał 2013 r.).

Przedstawiciele spółki przekonują, że nie chcą utrzymywania monopolu, bo w takiej sytuacji mechanizmy wolnorynkowe zastępuje Urząd Regulacji Energetyki. Tymczasem to właśnie na polityce taryfowej URE na przełomie 2008 i 2009 roku PGNiG straciło setki milionów złotych (taryfa jest tak skonstruowana, że spółka dofinansowuje import drogiego gazu rosyjskiego tańszym, z własnego wydobycia). – Dlatego popieramy wszelkie działania idące w kierunku deregulacji. Przykładem jest dialog, jaki wspólnie z Tauronem, Cezem i RWE prowadzimy już w tej sprawie z URE – twierdzi Joanna Zakrzewska z PGNiG.