Można zwiększyć swoje szanse na zarobienie dużych pieniędzy, bez posiadania pokaźnego kapitału. Dotyczy to przede wszystkim młodych ludzi, kończących studia. To dla nich e-biznes wydaje się być stworzony – twierdzi Maciej Szmigiel, manager Platnosci.pl
Publikacja: 15 września 2010, 13:42 Aktualizacja: 15 września 2010, 13:46
Według badania „Polski rynek e-commerce” przeprowadzonego przez Stowarzyszenia Marketingu Bezpośredniego (SMB) w 2010 roku wartość transakcji zawartych w sieci wyniesie 15,5 mld złotych. Za pośrednictwem samych sklepów internetowych na zakupy Polacy wydali w 2009 roku aż 5,33 mld złotych. Rynek e-commerce rośnie teraz w Polsce w tempie kilkunastu procent rocznie.
Liczy się pomysł
Umieszczenie swojego biznesu w Internecie powinno się zacząć od sprawdzonego albo wręcz przeciwnie - nowatorskiego pomysłu. W pierwszym przypadku możemy na przykład podglądać, co dzieje się na pionierskim pod tym względem rynku amerykańskim i „przeszczepiać” te pomysły na polski grunt. Możliwości jest mnóstwo: portale społecznościowe, rozrywkowe, informacyjne, wyszukiwarki, blogi i videoblogi etc. Nie wymaga to wielkich nakładów finansowych, ale wyczucia i dobrego rozeznania się w rynku.
Po drugiej stronie internetowego przepisu na karierę jest wcielenie w życie nowatorskiej idei. Najłatwiejsza droga czeka zdolnych programistów czy absolwentów informatyki. Stworzenie popularnej aplikacji lub gry jest niemal gwarantowanym przepisem na sukces. Natomiast sprzedanie jej praw koncernowi lub podpisanie umowy licencyjnej jest najlepszym sposobem na zarobienie dużych pieniędzy. Bierzmy przykład z tych, którym ta sztuka rzeczywiście się udała.
Polski programista Sylwester Łoś, stworzył aplikację Artstudio przeznaczoną na iPada. Podpisał umowę z App Store – licencjonowanym sklepem Apple i zarabia dziś 70 centów od każdego ściągnięcia swojego programu. Biorąc pod uwagę, że produkt jest bardzo popularny w Stanach i w ciągu kilku miesięcy został sprzedany w liczbie 30 tys. egzemplarzy, już wkrótce Sylwestra Łosia powinniśmy wypatrywać na liście milionerów.
Humaniści też znajdą pole do popisu
Przy wcielaniu w życie swojego autorskiego pomysłu można wykorzystać zdobyte już wykształcenie. Jeżeli jesteśmy absolwentami politologii, możemy założyć stronę poświęconą polskiemu życiu politycznemu. Jeśli ukończyliśmy kulturoznawstwo, możemy pomyśleć o alternatywnym e-przewodniku miejskim lub o portalu recenzującym literaturę właściwą dla danego kraju. Możliwości są nieograniczone – argumentuje Szmigiel.
Jeżeli nie jesteśmy na tyle odkrywczy lub kreatywni w wykorzystywaniu zagranicznych start-upów, warto spróbować bezpieczniejszego, ale nadal opłacalnego biznesu. Są nim sklepy internetowe. Według badań firmy Gemius (rynek e-commerce – wrzesień 2009) najlepsze perspektywy mają przed sobą internetowe delikatesy oraz sklepy z artykułami spożywczymi. „Witryny” internetowe mają tę przewagę nad tradycyjnymi, że ich koszty funkcjonowania są dużo niższe. Przekłada się to w prosty sposób na ceny asortymentu, czyniąc go bardziej atrakcyjnym dla klientów. Nie mówiąc o oszczędności czasu na jeżdżenie do centrów handlowych i stanie w kolejkach. Konieczne jest tu podpisanie korzystnej umowy z producentem dóbr, które zamierzamy sprzedawać oraz znalezienie dostawców. Pamiętać musimy także o internetowych systemach płatności.
Wsparcie profesjonalistów
Każdy, nawet najlepszy pomysł trzeba wesprzeć wiedzą i doświadczeniem firm obsługujących e-biznes. Jeżeli nie jesteśmy równocześnie specjalistami od informatyki, prawa, zarządzania i płatności internetowych – musimy skorzystać z pomocy profesjonalistów. Będą oni potrzebni na każdym etapie wprowadzania naszego pomysłu w życie - projektowania stron internetowych, tworzenia biznesplanu, zdobywania dotacji, tworzenia wzorów umów. O ile nie jesteśmy już wystarczająco majętni, nie możemy przecież zapominać, że realizujemy nasz zamysł nie dla samej realizacji, ale dla zarobienia pieniędzy. Najlepiej dużych. Dlatego nie bójmy się firm, które umożliwią i ułatwią nam prowadzenie e-biznesu – podkreśla przedstawiciel Płatności.pl.
1: MichaelJordan z IP: 87.198.55.* (2010-09-15 19:55)
Co za zenujacy artykul - czy mowilem juz ze poziom merytoryczny w wydawnictwach drastycznie spada? Tabloizacja prasy trwa na dobre...
Jakis koles z platnosci.pl zeby napedzic sobie klientow namawia innych idiotow na wchodzenie w internet. W internecie w wydaniu polskim opartym na web'ie tak na prawde nie zostalo zbyt wiele pieniedzy do zagospodarowania. Osmiele sie powiedziez ze jesli w najblizszych 5 latach powstanie od zera jakakolwiek firma o takich rozmiarach jak Onet przykladowo (nie mam na mysli liczby odslon lecz przychody) to bede w wielkim szoku!!!
Kolego masz nadzieje ze za 5 lat polowa zyskow w QXL bedzie pochodzila z platnosci tak jak z PayPal'em... Nie jestem pewien czy tak bedzie - operatorzy komorkowi tez beda chcieli w to wejsc - jak na moje maja bardzo duze szanse.
Skopiowac pomysl amerykanski - niestety tylko tyle co was bylo stac... ale chyba zbyt wiele nie wiesz o biznesie - moze o internecie tak ale nie o biznesie... Sam cos wymysl i rzuc swoja robote jak jestes taki ekspert...
P.S. Sa artykuly ktore mnie bawia, sa takie co mnie o czyms informuja ale tez sa takie co mnie jakos irytuja - ze wzgledu na ignorancje badz tupet autora badz rozmowcy... Ten artykul mnie zirytowal
2: MichaelJordan z IP: 87.198.55.* (2010-09-15 19:59)
Aaa - wiec przestan oklamywac mlodych ludzi ze w Internecie mozna sie dorobic duzych pieniedzy - gosc ktorego wymieniles Maciej tak na prawde zarobil do tej pory jak dobrze licze 60,000 PLN - tyle to on pewnie dostanie jako pracownik najemny
W PL na tym etapie rozwoju technologii IT oraz liczbie wystepujacych podmiotow gospodarczych zwiazanych z IT bedzie baaaaardzo ciezko jakiemukolwiek absolwentowi IT zrobic kokosy...
3: Swiadomy optymista ;) z IP: 77.253.19.* (2010-10-02 00:20)
Ludzie, zamiast szukac przeszkod szukajcie rozwiazan, zacznij czlowieku myslec albo lepeij nie, w sumie takie osoby jak ty tez sa potrzebne aby inne myslace mogly na nich zarobic.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








