Liczba przeciwników przyjęcia przez Polskę euro wzrosła do 47 proc. (z 43 proc.), natomiast zwolenników spadła o 5 pkt proc. do 38 proc. - wynika z wrześniowego monitora opinii publicznej, przygotowanego przez Ipsos dla Ministerstwa Finansów.
Publikacja: 9 września 2010, 15:36 Aktualizacja: 9 września 2010, 19:14
Badanie zostało przeprowadzone przez Ipsos Observer w czerwcu na zlecenie resortu na reprezentatywnej próbie ogólnopolskiej, liczącej 1005 osób w wieku 15 lat i więcej.
Wynika z niego, że najwięcej Polaków (34 proc.) sądzi, iż euro powinno zostać wprowadzone w Polsce w ciągu kilku lat. Zdaniem jednej czwartej badanych perspektywa ta powinna natomiast wynosić kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat. "Po dodaniu do zakresu możliwych odpowiedzi opcji +nigdy+, okazało się, że takiego zdania jest prawie jedna czwarta ankietowanych" - napisano w raporcie.
Z badań wynika, że w oczach Polaków największymi korzyściami z wprowadzenia euro są wciąż: lepsze warunki dla polskiego handlu zagranicznego, ułatwione podróżowanie i dokonywanie zakupów w innych państwach strefy euro oraz silniejsza i stabilniejsza waluta.
Najsilniejsze obawy związane z wprowadzeniem euro wiążą się z jego wpływem na poziom cen
"Zwraca uwagę duży spadek w zakresie wskazania silniejszej, stabilniejszej waluty oraz polepszenia sytuacji gospodarczej Polski jako jednych z najważniejszych korzyści z wprowadzenia euro. Wynik ten prawdopodobnie odzwierciedla reakcję opinii publicznej na zawirowania w strefie euro spowodowane kryzysem greckim" - napisano.
Badania pokazują, że najsilniejsze obawy związane z wprowadzeniem euro w Polsce wiążą się bezpośrednio lub pośrednio z jego wpływem na poziom cen. "Najczęściej wskazywano na obawy dotyczące pogorszenia własnej sytuacji finansowej (41 proc., wzrost o 4 pkt proc.), zaokrąglania i podnoszenia cen przez sprzedawców (37 proc., spadek o 6 pkt proc.) oraz wzrost biedy i nierówności społecznych (32 proc., wzrost o 2 pkt proc.).
Prawie 80 proc. Polaków obawia się, w mniejszym lub większym stopniu, skokowego wzrostu cen w wyniku wprowadzenia euro.
Zdaniem szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego, spadek zaufania do euro jest przejściowy i może wynikać z kryzysu w Grecji. "Jesteśmy na drodze tworzenia warunków do wejścia do euro, a nie przed jakąś bezpośrednią decyzją. Więc nie czyniłbym z tego sensacji" - powiedział w czwartek Boni dziennikarzom.
1: qwe z IP: 213.25.175.* (2010-09-09 15:59)
Juz duzo na temat EURO napisano. Polska nie powinna wchodzic do strefy EURO.
2: ALA z IP: 79.163.234.* (2010-09-09 16:19)
JUŻ MA GRECJA EURO JA BYNAJMNIEJ NIE CHCĘ W POLSCE DRUGIEJ GRECJI. NIE CHCĘ EURO - MOŻE ZA ROK JAK TAK DALEJ POJDZIE I EURO ZNIKNIE W EUROPIE I KAŻDE PAŃSTWO WROCI DO SWYCH DAWNYCH WALUT, BO ZALATWI NAS AMERYKA TYM SWOIM DŁUGIEM .
3: cobar z IP: 81.219.106.* (2010-09-09 16:33)
Każdy, kto swego czasu mieszkał we francji, włoszech wie że wprowadzenie euro oznacza wzrost cen, zwłaszcza zywności i materiałów pierwszej potrzeby, co uderzy w najbiedniejszych i biedniejszą część klasy średniej. Nie wiedzą tego tylko gwiazdy z PO i SLD, ale ich los najbiedniejszych za bardzo nie obchodzi.
4: Wit z IP: 79.184.1.* (2010-09-09 16:47)
wolno bo wolno, ale mądrzeją.
5: Jola z IP: 194.181.22.* (2010-09-09 16:59)
Jeśeśmy za biedni, że przyjmować EURO. Lepiej niech rząd pomyśli o podniesieniu rent, emerytur, wynagrodzeń - do funcjonujących w UE. W Niemczech (zresztą i w innych krajach też) np. w wyniku wprowadzenia Euro nastąpiły straszne podwyżki - totalnie wszystkiego.
6: maja z IP: 89.167.93.* (2010-09-09 18:14)
jestesmy za biedni by wejsc do euro -euro pasuje tylko bogatym nam biednym nie mamy za male pensje i emerytury nie chcemy gorszego dziadostwa
7: ur1952 z IP: 83.25.138.* (2010-09-09 18:40)
Do 3,myślisz że gwiazdy z PiS-u to wiedzą,zapomniałeś "spieprzaj dziadu"
8: wika z IP: 83.4.137.* (2010-09-09 20:27)
Jak "A" to i "B".Jesteśmy w UNII, będziemy w strefie euro.Tak jesteśmy biedni i będzie bardzo ciężko.Spróbujmy jednak wyrwać się z biedy.
9: Korina z IP: 89.17.225.* (2010-09-09 21:08)
To będzie dopiero katastrofa dla Polaków. Bogaci zyskają, a biedni to już zupełnie wpadną w nędzę. Teraz po podwyżce VAT - u będzie makabra: żywność, książki itd. A co dopiero euro. I tak jesteśmy dziadami w Europie.
10: wasia z IP: 83.12.43.* (2010-09-09 22:59)
W tej chwili utrzymywanie złotego jako polskiej waluty potrzebne jest tylko żydowskim bankierom dla dokonywania szwindli na różnicach kursowych.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








