Szykowane przez Komisję Nadzoru Finansowego zmiany regulacji mogą tę dynamikę wyraźnie osłabić. W drugim kwartale zarówno liczba, jak i wartość udzielonych kredytów była najwyższa od końca 2008 r.
Publikacja: 24 sierpnia 2010, 11:55 Aktualizacja: 24 sierpnia 2010, 12:00
Dekoniunktura na rynku hipotecznych kredytów mieszkaniowych osiągnęła apogeum w pierwszych trzech miesiącach ubiegłego roku. Od tego czasu sytuacja stopniowo, lecz systematycznie się poprawiała. Dopiero pierwszy kwartał tego roku przyniósł niewielki spadek dynamiki zarówno liczby, jak i wartości nowo udzielanych kredytów. To osłabienie okazało się jedynie przejściowe.
Kolejne trzy miesiące to okres imponującego wzrostu. Liczba podpisanych umów kredytowych w drugim kwartale wyniosła prawie 64 tys. i wzrosła w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy o prawie jedną trzecią. Wartość udzielonych kredytów zwiększyła się o ponad 13,5 mld zł, co oznacza wzrost o prawie 38 proc. Obie wielkości rosły najszybciej od końca 2008 r., gdy pojawiły się już pierwsze wyraźne oznaki załamania ówczesnego boomu na rynku nieruchomości i kredytowym. Tym samym po pierwszym półroczu łączna liczba kredytów hipotecznych zbliżyła się do 1,5 mln, zaś wartość zadłużenia Polaków z tego tytułu wyniosła prawie 246 mld zł.
Szukając powodów postępującego ożywienia, trzeba wymienić dwa główne czynniki. Pierwszy to sytuacja gospodarcza, drugi – polityka banków.
Globalne zawirowania gospodarcze do tej pory były niezbyt mocno odczuwalne dla przeciętnego Polaka. Nasza gospodarka ucierpiała dotąd niewiele, a teraz jej kondycja zdecydowanie się poprawia. Zmniejsza się stopa bezrobocia, zwiększa liczba zatrudnionych, średnie wynagrodzenie wciąż idzie w górę w tempie znacznie przewyższającym inflację, nie boimy się już tak bardzo ani utraty pracy, ani zmniejszenia pensji. Bardziej optymistycznie patrzymy w przyszłość. A potrzeby mieszkaniowe wciąż dalekie są od zaspokojenia.
Ta mieszanka czynników zdecydowanie zwiększa popyt i na mieszkania, i na kredyt na ich zakup. Ceny mieszkań nie są wygórowane, szczególnie jeśli porównać je z tymi, które obowiązywały jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Co ważne – ceny przestają już spadać. Oficjalne i rynkowe stopy procentowe wciąż pozostają na rekordowo niskim poziomie.
Z punktu widzenia popytu, czyli kupującego, mamy do czynienia ze splotem idealnych warunków do myślenia o zakupie mieszkania i zaciągnięcia kredytu hipotecznego.
Banki już od kilku miesięcy wysyłają silne sygnały stopniowego rozluźniania polityki kredytowej. To zjawisko w pełni zrozumiałe i uzasadnione. Omówione wcześniej kwestie popytowe musiały zostać przez nie dostrzeżone, a grzechem byłoby ich nie wykorzystać. Banki, zarabiające przede wszystkim na kredytach, nie mogły bez końca stosować restrykcyjnej polityki w zakresie ich udzielania. Tym bardziej że popyt na kredyt ze strony przedsiębiorstw jest wciąż bardzo ograniczony, ryzyko związane z finansowaniem firm wciąż większe niż w przypadku hipotek, możliwości osiągania zysków z transakcji kapitałowych niewielkie, a windowanie przychodów poprzez wzrost opłat i prowizji zostało niemal w pełni wykorzystane. Można powiedzieć, że w polityce kredytowej banków nastąpił dość gwałtowny zwrot. Po kilkunastomiesięcznym okresie zaostrzania polityki kredytowej od początku tego roku widać było stopniowe jej łagodzenie, postępujące coraz szybciej.
W ostatnim czasie można było mówić o rozpoczynającym się wyścigu o klientów. Dotyczyło to w szczególności właśnie kredytów hipotecznych. Nic w tym dziwnego. Po pierwsze, banki żyją z udzielania kredytów, więc długotrwała wstrzemięźliwość w tym zakresie podcinałaby sens ich działalności, po drugie, właśnie kredyty hipoteczne należą do grupy najlepiej spłacanych, a więc najbardziej z punktu widzenia banków bezpiecznych i pożądanych.
1: ini z IP: 213.25.175.* (2010-08-24 13:41)
Banki i klienci musza uwazac na wszelkie kredyty a klienci zeby zaciagajac kredyty uwazac czy beda wyplacalni wobec bankow i czy beda miec prace itp.
2: panteon z IP: 77.65.66.* (2010-08-24 16:51)
banki z pewnoscia znajda sobie takie rozwiazania, ktore wciaz pozwola im na dosyc odwazna akcje kredytowa, szczegolnie, ze przez ostatnie 2 lata zbieraly depozyty i jakos trzeba je teraz sprzedac. nasza sytuacja nie pozwala na ogromy optymizm, ale to tylko kwestia czasu, zeby akcja kredytowa przelamala rekomendacje takie, czy inne

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








