Fala upałów w Europie oraz spekulacje na giełdach napędzają ceny zbóż, a w efekcie powtórka światowego kryzysu żywnościowego z 2008 roku staje się coraz bardziej realna. Po tym jak Rosja ogłosiła w czwartek wstrzymanie eksportu pszenicy, ceny wzrosły do najwyższego poziomu od dwóch lat.

– Sądzę, że wprowadzenie tymczasowego zakazu eksportu z Rosji zboża i produktów zbożowych jest w tej sytuacji racjonalne – ogłosił wczoraj premier Władimir Putin. Embargo będzie obowiązywać od 15 sierpnia do 1 grudnia.

Rosja, która jest czwartym światowym producentem i trzecim importerem pszenicy, zmaga się z największą od półwiecza falą upałów i ogromnymi pożarami, które niszczą tereny rolne. Już kilka dni temu tegoroczne prognozy, zakładające zbiory pszenicy w wysokości 85 tys. ton, zostały obniżone do nawet 70 tys. ton.

Rynek w panice

Na reakcję rynków na oświadczenie Putina nie trzeba było długo czekać. Cena pszenicy z dostawą na grudzień na Chicago Board of Trade wzrosła wczoraj o 7,9 proc. i osiągnęła 8,155 dol. za buszel (35,2 litra). To najwyższy poziom od sierpnia 2008 r. Wprawdzie do ówczesnych prawie 13 dol. jest jeszcze daleko, ale niepokojąco szybko zbliża się do tej granicy. W ciągu ostatniego miesiąca pszenica podrożała o ponad 60 proc., co jest najwyższym skokiem od 1959 r.

– Oświadczenie Putina wprawiło rynek w panikę. W takim przypadku pieniądz napędza pieniądz i nikt nie wie, jak wysoko ceny mogą jeszcze poszybować – mówi Paul Haugens z amerykańskiej firmy brokerskiej Newedge.