W wielu bankach co jakiś czas są przerwy w dostępie do bankowości internetowej. Najczęściej te przerwy są planowane i klienci są o tym uprzedzeni, ale niestety zdarzają się awarie. W BZ WBK doszło do niej 2 czerwca. W rezultacie klienci nie mogli robić żadnych przelewów. Sądnym dniem dla wielu osób korzystających z bankowości internetowej był jednak 10 maja. Wtedy problemy dotknęły klientów mBanku, Polbanku, Citi Handlowego, Kredyt Banku, ING Banku Śląskiego i BGŻ.

– W czasie poprzedzającego weekendu dokonywaliśmy zmiany platformy systemu operacyjnego i serwerów, więc przez weekend nasi klienci nie mieli dostępu do bankowości internetowej. W poniedziałek 10 maja większa liczba osób niż normalnie chciała dokonać transakcji i to spowodowało nasze problemy – mówi Wojciech Hawajski z BGŻ. – Wyciągnęliśmy z tego naukę. Po tak długiej przerwie technicznej system powinien mieć dodatkową moc, by obsłużyć więcej klientów – dodaje.

Dodatkowym powodem awarii było to, że 10 maja upływał kolejny termin przesyłania pieniędzy do ZUS.

Bankowcy zapewniają, że taka sytuacja, gdy w wielu bankach jednocześnie doszło do awarii, nie powinna się już powtórzyć. Kłopotów w poszczególnych bankach jednak nie unikniemy.

– Systemy teleinformatyczne nie są doskonałe, a najbardziej niebezpieczny jest moment, w którym bank instaluje nowe oprogramowanie czy wprowadza jakieś inne zmiany. Przy takiej okazji zawsze może pojawić się luka, którą dopiero później trzeba naprawić – mówi Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich.

Zapewne dlatego klienci Pekao, który w marcu tego roku uruchomił nową stronę, skarżą się na jej działanie.

– Często w nocy są przerwy w dostępie do strony internetowej albo nie działają zlecenia stałe. Nigdy nie mam pewności, czy te kłopoty są związane z moim komputerem, czy też z problemami banku – mówi jeden z klientów Pekao.

Te kłopoty mogą potrwać dłużej.

– W bankach, które zmieniły system informatyczny, do takich przerw technicznych może dochodzić częściej, i to przez kilka czy nawet kilkanaście miesięcy – mówi Remigiusz Kaszubski.

Dla klientów oznacza to brak dostępu do własnych pieniędzy. Eksperci spoza sektora bankowego także potwierdzają, że takich sytuacji nie można uniknąć.

– We wszystkich dużych systemach teleinformatycznych zdarzają się awarie i banki nie są od tego wolne. Mimo że są rozbudowane procedury testowania, nie ma sposobu na to, by wyeliminować wszystkie błędy systemów – mówi Tomasz Kulisiewicz, analityk Audytela.

Bankowcy zapewniają jednak, że klienci nie ponoszą żadnych konsekwencji finansowych z powodu przerw w dostępie do bankowego systemu informatycznego. Gdyby jednak do strat doszło, klienci mogą domagać się odszkodowania.

– Każdy ma do tego prawo, ale za każdym razem trzeba udowodnić, że z powodu przerw w dostępie do bankowości internetowej klient poniósł realne straty – mówi Remigiusz Kaszubski.