Właściciel kina dzwoni do księdza: – Jesteśmy jedynym kinem, które nie puściło dziś „Harry’ego Pottera”, a mimo to sprzedaliśmy sporo biletów. Czy Kościół może uznać to za cud? – pyta mężczyzna. Ta scena pochodzi  z filmu „Bez popcornu na podłodze”, opowiadającym o kiniarzach z Francji, wyświetlających ambitny repertuar. Film na pożegnalnym seansie w marcu puściło kino Dworcowe we Wrocławiu. Dziś zamknięte.

– Taki smutny los czeka większość małych kin – mówi Stanisław Dzierniejko, który przez 25 lat prowadził Dworcowe i próbował je ratować przed upadkiem.

Multipleksów przybywa

Z najnowszego raportu GUS wynika, że w 2009 r. padło 37 spośród prawie 500 działających w 2008 r. kin. – A jeszcze w PRL było ich prawie 2 tys. – dodaje.

Teraz ich miejsce zastępują multipleksy, które – jak opisuje Dzierniejko – działają jak bomba atomowa: nowy multipleks momentalnie zabija całą konkurencję w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. A multipleksów przybywa. Tylko w zeszłym roku w Polsce wybudowano ich cztery. W tym roku powstanie drugie tyle.

Należące do koncernu ITI Multikino zakończyło pierwszy kwartał 2010 r. z najlepszym od 10 lat wynikiem. Przychody ze sprzedaży biletów wyniosły prawie 83 mln zł. Spółka już zapowiedziała, że wybuduje kina w dziewięciu miastach. Świetnymi wynikami pochwalił się też największy operator kin – Cinema City. W ciągu I kwartale spółka sprzedała 4,86 mln biletów, a przychody sieci w Polsce sięgnęły niemal 150 mln zł.

3D winduje zyski

Skąd ten szturm na kasy? Jak mówi Nisan Cohen, zastępca dyrektora finansowego Cinema City International, to przede wszystkim zasługa filmów 3D. Ludzie masowo ruszyli do kin na „Avatara” czy „Alicję w Krainie Czarów”. Ludzie płacili za bilet dużo więcej, niż kosztowałoby ich wejście na tradycyjny seans. W ubiegłym roku 15 proc. sprzedanych przez Cinema City biletów to były wejściówki na seanse 3D. W pierwszym kwartale 2010 r. udział ten wzrósł do ponad 35 proc.

Zapowiedziane na ten rok premiery hitów, takich jak „Narnia 3”, „Harry Potter” czy „Step Up 3”, pozwolą multipleksom jeszcze zwiększyć zyski. Małe kina nie zarobią na nich ani złotówki, żadnego nie stać na inwestycję w nowoczesny sprzęt. A w przyszłym roku GUS znów doniesie o kolejnych plajtach.