zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Budżet 2011: Ryzykowne założenia

skomentuj

Przyszłoroczny deficyt wyniesie niewiele ponad 35 mld zł – wyliczają ekonomiści na podstawie założeń budżetowych. Wczoraj przyjął je rząd. Eksperci są zgodni: założenia na przyszły rok nie są konserwatywne. PKB powinien wzrosnąć o 3,5 proc. przy inflacji średniorocznej na poziomie 2,3 proc.

Podobnych wyników gospodarczych spodziewają się ekonomiści. To oznacza, że rząd zdecydował się nie powtarzać zabiegu zastosowanego przy tegorocznym planie dochodów i wydatków, gdy przyjął niski wskaźnik wzrostu PKB, mimo że większość prognoz mówiła o szybszym rozwoju gospodarki. Ekonomiści uznali, że te zaniżone założenia przyjęto, by na koniec roku można było się pochwalić niskim deficytem. Ten plan się powiódł. Obecnie i przedstawiciele rządu, i część ekonomistów sądzą, że tegoroczny deficyt może być nawet o 10 mld zł niższy od zapisanych w ustawie 52 mld zł.

Przyjęcie bardziej realistycznych prognoz gospodarczych – nie podoba się części ekonomistów. Mirosław Gronicki, były minister finansów, uważa wręcz, że rząd popełnia błąd. Bo w rezultacie będzie miał mniej swobody niż w sytuacji, gdyby przyjął ostrożniejsze założenia i dysponował – jak nazywają to ekonomiści – zakładkami. Poza tym – jego zdaniem – nie wszystkie założenia wydają się realistyczne.

– Przy zaledwie 3,5-proc. wzroście PKB zakłada się spadek bezrobocia do 9,9 proc. Mówimy jednak o bezrobociu rejestrowanym: zawsze można zmienić jego definicję i w ten sposób obniżyć stopę bezrobocia – mówi Mirosław Gronicki. Wątpliwości budzi też szacowany wzrost zatrudnienia. Ma ono wzrosnąć o 1,9 proc. – Przedsiębiorcy będą dążyli do tego, by oszczędzać na pracy i zwiększać wydajność, a nie zatrudniać – mówi.

Były szef resortu finansów krytykuje też rząd za to, że nie pokazał przynajmniej wstępnego planu deficytu.

Także Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku, uważa, że o budżecie jeszcze wiadomo za mało.

– Założenia są zbliżone do najbardziej prawdopodobnego scenariusza. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Musimy poczekać do września na uzasadnienie budżetu, bo dopiero wtedy będzie można sprawdzić, jaka ma być struktura wzrostu PKB – mówi.

Na podstawie rządowych założeń wyliczył on, że we wrześniowym projekcie znajdzie się deficyt na poziomie niewiele przekraczającym 36 mld zł. Dochody – według Borowskiego – miałyby wynieść 266 mld zł, zaś wydatki około 302 mld zł. – Te kwoty mogą się różnić o kilka miliardów, ale taki będzie mniej więcej rząd wielkości – mówi ekonomista.

Jego zdaniem jedno jest pewne – rząd po prostu musi wpisać do budżetu spadek deficytu. I to nie w stosunku do planowanych na ten rok 52 mld zł, ale w stosunku do wykonania. To oznacza, że górna granica deficytu w przyszłym roku to około 40 mld zł.

– Ważne będzie, czy przypadkiem nie dojdzie do zamiatania wydatków pod dywan. Gdyby nominalna wielkość deficytu była zbliżona do 40 mld zł, nie wzbudziłoby to zachwytu na rynku – mówi Borowski.

A pokusa manipulowania wielkością nominalnego deficytu jest o tyle duża, że rząd może zrobić to stosunkowo łatwo – np. wypychając część wydatków z centralnej kasy do innych instytucji publicznych. Dlatego ekonomiści uważnie przyglądają się poziomowi deficytu finansów publicznych. Ten wskaźnik też najbardziej interesuje Brukselę.

W tym roku wyniesie on około 7 proc. PKB. W przyszłym prawdopodobnie spadnie, ale nie tak bardzo, jak chciał tego rząd w tzw. programie konwergencji zawierającym plan spełnienia kryteriów umożliwiających wejście Polski do strefy euro. Według Mirosława Gronickiego deficyt może spaść do około 6 proc. PKB. Podobnie uważa Jakub Borowski.

– Deficyt sektora finansów powinien wynosić około 5,5 proc. PKB. Jednak nawet z takim wynikiem trudno będzie wykonać plan zejścia z deficytem do 3 proc. PKB już w 2012 r. – mówi ekonomista.

Komentarze: 5

  • 1: kaki z IP: 83.10.85.* (2010-07-14 07:26)

    jestem ocięzały umyslowo

  • 2: JW - Legnica z IP: 93.105.84.* (2010-07-14 11:14)

    kaki !
    Super komentarz na to pieprzenie, gdybanie o budżecie. Wyglada na to, przedstawiono fałszywy projekt dla zmylenia Brukseli, bo deficyt będzie jaki będzie. Przez kilkanaście lat pracy w budżecie jednostki ciągle słyszę o oszczędzaniu, zaciskaniu pasa. Dziurek w pasie brak, a deficyt duży i rośnie. Mam pytanie: kto zjada owoce wzrostu gospodarczego (oczywiście poza inflacją) ?

  • 3: paola z IP: 89.78.3.* (2010-07-14 13:57)

    totalne bzdury

  • 4: dinozaur z IP: 217.28.152.* (2010-07-19 14:49)

    nikt za darmo nie daje =polska jest w unni lecz własnością Brukseli za niedługo zostanie.Przejrzyściej piszcie o polskiej niedoli i biednego polaka ratującego się w śmietnikach europy.

  • 5: Goj z IP: 83.218.105.* (2010-09-12 11:01)

    Czego się dziwicie, od dziesiątków lat swoje sprawy złożyliście w ręce miłosćiwie nam panujących wybrańców Narodów,szczęscie gojów ma polegać na zachowaniu życia i wytężonej pracy dla swych wybrańców.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste