Resort finansów szacuje, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie 3,5 proc., a inflacja 2,3 proc. I do samych założeń nikt nie zgłasza zastrzeżeń. – Są w miarę rozsądne – komentuje były minister finansów Mirosław Gronicki.

Te 3,5 proc. wzrostu to o jeden punkt procentowy mniej, niż rząd założył w planie konwergencji. Ale i tak osiągnięcie takiego wzrostu PKB, choć realne, może być dość trudne – jeśli weźmie się pod uwagę cięcia w krajach UE, które mogą się odbić na dynamice naszej gospodarki.

Ciąć i płakać

To oznacza jedno: rząd powinien rozważyć poważne cięcia, inaczej trudno będzie zmniejszać deficyt. Ale jednorazowe jego zmniejszenie to jeszcze zdecydowanie za mało. – Dopiero jak będzie widać, że deficyt ma silną tendencję spadkową także w następnych latach, będzie to oznaczało, że udało się uzdrowić finanse publiczne – komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. – Najważniejsze jest zmniejszenie deficytu, wszystkie inne cele schodzą na bok.

W tej chwili cały sektor finansów publicznych ma wydatki o 100 mld zł większe od dochodów i w przyszłym roku ten deficyt powinien zostać zmniejszony od minimum 10 do 30 mld zł.

Zdaniem byłego ministra finansów Mirosława Gronickiego przy założonym wzroście gospodarczym podatkowe dochody budżetu wzrosną o 10 do 13 mld zł. To za mało, by obyło się bez cięć, zwłaszcza że z mocy prawa rosną wydatki sztywne. Emerytury i renty są waloryzowane, większe będą dotacje do KRUS, nie mówiąc o wzroście wydatków na wojsko.

Dlatego rząd będzie musiał szukać oszczędności dosłownie wszędzie. – Trzeba przeglądać budżet pozycja po pozycji ze świadomością, że jakiekolwiek cięcia wydatków będą się wiązały z protestami zainteresowanych rentą z KRUS czy becikowym – mówi prof. Witold Orłowski. W ten sposób można uzbierać kilka miliardów.

Takich pozycji do cięcia znalazłoby się kilka: można odsztywnić wydatki na wojsko, zmniejszyć zasiłki chorobowe i pogrzebowe, zastanowić się nad zmniejszeniem tempa waloryzacji rent i emerytur, zamrozić płace w budżetówce i zmniejszyć w niej zatrudnienie.