Gra z Brukselą toczy się aż o blisko 380 mln euro, czyli ponad 1,5 mld zł. To prawie 60 proc. z wartego prawie 2,5 mld zł programu budowy terminalu. UE miała przekazać pieniądze – w ramach tzw. programu odbudowy (Recovery Plan) oraz Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko – Polskiemu LNG, spółce odpowiedzialnej za inwestycję w świnoujski gazoport. „DGP” dowiedział się, że może być z tym poważny problem.

Bruksela krytykuje przetargi

Według naszego informatora znającego szczegóły sprawy Komisja Europejska ma zastrzeżenia do przetargów związanych z budową terminalu. Na razie nieoficjalnie przedstawiciele KE ostrzegli polską stronę, że fundusze strukturalne mogą nie zostać przyznane, jeśli wykonawcy gazoportu zostaną wyłonieni na podstawie obowiązującego regulaminu przetargu. PLNG nie zamierza jednak ani unieważniać przetargów, ani zmieniać ich reguł. Szanse na kompromis są więc nikłe.

Zapytaliśmy Brukselę, co jej się nie podoba, ale do wczoraj nie dostaliśmy odpowiedzi.

Nieoficjalnie wiadomo, że Komisji Europejskiej chodzi o to, iż konkurs na generalnego wykonawcę (procedura jest w toku, rozstrzygnięcie ma nastąpić w lipcu) oraz na nadzór nad inwestycją (konkurs zakończył się w kwietniu, wygrała firma Atkins z Wielkiej Brytanii) zorganizowano na podstawie przepisów specustawy, która przyspiesza procedury przetargowe. W odróżnieniu od ustawy o zamówieniach publicznych skraca ona ścieżkę ewentualnych protestów. W efekcie zaskarżenie wyników przetargu nie zatrzymuje procesu wyboru firm i samej budowy; sprawy w sądzie mogą toczyć się równolegle.

KE uważa, że takie rozwiązanie ogranicza konkurencję i jest sprzeczne z traktatem wspólnotowym.