168 mln zł straty netto i 335 mln zł straty operacyjnej w 2009 r. powinno smucić prezesa LOT-u Sebastiana Mikosza. Ale tak nie jest.
Publikacja: 21 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 21 maja 2010, 09:59
Mikosz podkreśla, że przez dziewięć miesięcy prezesowania w Locie udało mu się zmniejszyć stratę firmy. Przypomina, że 2008 r. firma zamknęła kwotą 733 mln zł na minusie. Obecnie – jak twierdzi Mikosz – firma odzyskuje rynek utracony przez lata na rzecz konkurentów. Mają to potwierdzać wyniki za I kwartał 2010 r. LOT przewiózł w tym czasie 896 tys. pasażerów – o 27 proc. więcej niż rok temu. W pierwszych trzech miesiącach firmie udało się także zmniejszyć stratę netto z 310 do 60 mln zł. Są też złe wskaźniki. W pierwszych trzech miesiącach z 596 do 559 mln zł stopniały przychody spółki. Podobnie było w 2009 roku, gdy przychody wyniosły 2,7 mld zł i były o 5 proc. niższe niż rok wcześniej.
Andrzej Oślizło, wiceprezes ds. finansowo-ekonomicznych, przypomina, że od zeszłego roku na rynku lotniczym trwa zacięta walka, co obniża przychody z biletów wszystkim przewoźnikom. Ostatnio zmorą linii lotniczych jest wulkan na Islandii, który w kwietniu sparaliżował przestrzeń powietrzną nad Europą.
LOT oszacował, że w tym czasie jego wpływy były niższe o 52,8 mln zł, a całej grupy – o 67,5 mln zł. Dlatego spółka zamierza zwrócić się do rządu z prośbą o rekompensatę. Czeka tylko, aż Komisja Europejska ustali możliwe sposoby pozyskania środków publicznych. Mikosz nie wyklucza, że z powodu wulkanu na Islandii, który wciąż utrudnia działalność liniom, w czerwcu zostanie zmuszony do rewizji tegorocznego budżetu. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami firma miała zakończyć rok na niewielkim plusie. Przede wszystkim dzięki restrukturyzacji kosztów oraz nowym połączeniom. W tym roku LOT otworzy 11 nowych tras, w tym do Bejrutu, Tbilisi, Erewanu, Kairu, Damaszku oraz Hanoi. Leszek Narowski, członek zarządu ds. handlowych, nie wyklucza, że w 2011 r. dojdą kolejne trasy, m.in. do Dubaju, Delhi, Bangkoku, a być może też do Pekinu.
1: Norwed z IP: 89.75.158.* (2010-05-25 21:54)
Sęk w tym, że LOT powiększył stratę operacyjną o jakieś 50-60%, a wynik poprawił tylko na papierze dzięki zmianie cen paliw, oraz kursom walut. Ciekawe też ile stracił na połączeniach czarterowych przejętych po Centralwings? Cudów nie ma. Najbardziej niebezpieczne jest dla LOTu otwieranie nowych połączeń. Budowanie połączenia w czasie kryzysu to recepta na klęskę, chyba że LOT zajmie jakieś połączenia po upadających liniach lotniczych. Pomoc rządu w związku z wulkanem jest mało realna, bo wtedy dotacje należą się wszystkim innym użytkownikom rynku lotniczego, w tym biurom podróży, lotniskom, firmom wspomagającym...
LOTowi potrzebny jest inwestor, który sfinansuje restrukturyzację, bo inaczej LOT się wykrwawi. Trzeba go ratować szybko.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








