Barnier wyjaśnił, że to jedna z inicjatyw w ramach uzgodnionej przez kraje członkowskie odpowiedzi Unii Europejskiej na kryzys, która polega na zwiększeniu regulacji i nadzoru nad instytucjami finansowymi. Wpisuje się także w zobowiązania wynikające z decyzji podjętych w gronie państw G20.

Zapowiedział szereg nowych propozycji legislacyjnych dotyczących poszczególnych instrumentów finansowych czy walki z rynkowymi patologiami, które będą stopniowo przyjmowane przez KE do początków 2011 r.

Już w zeszłym roku UE przyjęła rozporządzenie, na mocy którego agencje ratingowe od grudnia bieżącego roku będą podlegać rejestracji umożliwiającej organom nadzoru kontrolę i gwarancję przejrzystość działalności. Za łamanie określonych w nowych przepisach reguł agencjom grozi utrata licencji.

"To rozporządzenie nie jest wystarczające i bez zwłoki je uzupełnimy" - zapowiedział Barnier. Przestrzegł przed nadmiernym ingerowaniem w działalność agencji słowami: "by obniżyć gorączkę, nic nie da rozbicie termometru". Ale zauważył: "mamy trzy agencje, które swoimi ratingami powodują ogromne, poważne konsekwencje". Jego zdaniem, na rynku mamy do czynienia z "niekorzystnym automatyzmem przekładania się ratingów na decyzje inwestorów".

Zaostrzone mają być m.in. nadzór i standardy przejrzystości

Trzy główne agencje ratingowe: Standard and Poor's, Fitch oraz Moody's pochodzą z USA i unijna legislacja obejmuje tylko ich działalność w UE. Według Barniera, zaostrzone mają być m.in. nadzór i standardy przejrzystości, w tym wymogi dzielenia się informacjami, które są postawą ratingów.

O agencjach znowu zrobiło się głośno w kwietniu, kiedy obniżały one oceny dla pogrążonej w długach Grecji, a także - w ślad za nią - Hiszpanii i Portugalii. Obawy, czy te dwa kraje nie zarażą się greckim kryzysem finansów publicznych, wywołały niepokój o przetrwanie strefy euro, co pociągnęło za sobą spadek kursu wspólnej waluty oraz spadki na europejskich giełdach.