To 12 proc. więcej niż sprzedaż papierów największego polskiego ubezpieczyciela.

Potem było jeszcze lepiej, bo cena podskoczyła do 352 zł. Na takim mniej więcej poziomie notowania utrzymywały się przez cały dzień, ale przed zamknięciem znowu poszły w górę, do 360 zł. To o 15,2 proc. więcej, niż wynosiła cena sprzedaży tych papierów w ofercie publicznej.

Wejściu na giełdę PZU towarzyszyły wysokie obroty. W ciągu 15 minut od rozpoczęcia notowań wartość handlu na papierach towarzystwa osiągnęła 1 mld zł i szybko szła w górę. Od godz. 11 było to już ponad 3 mld zł. Po południu został pobity giełdowy rekord obrotów podczas jednej sesji – ponad 4 mld zł. Ostatecznie wartość zawartych transakcji na parkiecie wyniosła 6,7 mld zł, z czego aż 5,1 mld zł przypadło na obrót walorami ubezpieczyciela.

– Indywidualni inwestorzy wyprzedawali wczoraj akcje PZU, chcąc szybko zrealizować zyski – mówił Marcin Materna, analityk Millennium DM. Dodał, że handel papierami ubezpieczyciela zdominował giełdę, co oznacza, że duzi gracze (krajowe i zagraniczne instytucję finansowe) zaspokajali swój popyt na walory towarzystwa. W przeciwieństwie do inwestorów indywidualnych nie mogli oni kupić tylu akcji PZU, ile chcieli. Złożyli oni bowiem zapisy na dziewięciokrotnie więcej akcji, niż liczyła przeznaczona dla nich pula walorów.

Skorzystali na tym drobni gracze. Każdy z nich mógł maksymalnie kupić 30 papierów ubezpieczyciela. Musiał na nie wyłożyć prawie 9,4 tys. zł. Jeśli więc zdecydował się na ich sprzedaż już na debiucie, zarobił – po odliczeniu podatku oraz marży brokerów – ponad 1 tys. zł.

– Dla przeciętnego Polaka, który ulokował w akcjach ubezpieczyciela swoje oszczędności, to dobry zarobek. Żaden inny instrument finansowy nie przyniósłby w ciągu dwóch tygodni takiego zysku – powiedział Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Jednak nie wszyscy inwestorzy indywidualni sprzedali akcje PZU pierwszego dnia. Część postanowiła jeszcze poczekać, licząc, że na kolejnych sesjach ich wartość jeszcze wzrośnie. Jednak Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, studzi zapały.

– Premię za debiut mamy już za sobą. Należy oczekiwać, że na następnych sesjach akcję PZU będą wyceniane już zgodnie z rynkiem – stwierdził.