Polska - jak wyjaśniły źródła dyplomatyczne - zaprotestowała przeciwko dyskusji bez jej udziału o wzmocnieniu zarządzania w strefie euro, czy koordynacji polityk gospodarczych, bowiem domaga się, by tego typu rozmowy prowadzone były w gronie wszystkich 27 krajów. Polska, zamierzając przyjąć wspólną walutę, zabiega o to, by brać udział w decyzjach, które mogą kształtować strefę euro i warunki jej rozszerzenia.

Te informacje potwierdza zresztą treść listu zapraszającego na szczyt, jaki Van Rompuy wysłał do przywódców 16 państw strefy euro.

Początkowo - zgodnie z komunikatem prasowym z niedzieli wieczorem - Van Rompuy zapraszał na szczyt, by rozmawiać nie tylko o Grecji, ale także o zarządzaniu strefą euro. "Zwołuję posiedzenie szefów państw i rządów strefy euro, aby zakończyć procedurę uruchomienia stosownego mechanizmu (pomocy dla Grecji) i wyciągnąć pierwsze wnioski z kryzysu istotne dla zarządzania strefą euro" - głosi komunikat.

Tymczasem w liście wysłanym w poniedziałek do przywódców strefy euro mowa jest praktycznie już tylko o finalizacji pomocy dla Grecji po niedzielnej decyzji ministrów finansów, by wraz z Międzynarodowym Funduszem Walutowym uruchomić pakiet pomocy dla tego kraju w wysokości 110 mld euro do 2012 roku.

Polski dyplomata potwierdził informacje PAP, że na poziomie ambasadorów Polska przypomniała ustalenia ostatniego szczytu UE, a mianowicie, że dyskusje o koordynacji polityk gospodarczych strefy euro muszą się odbywać z udziałem całej "27". A to dlatego, że ustalenia gospodarcze w strefie euro mają konsekwencje dla całej UE, a także ze względu na aspiracje Polski do przyjęcia wspólnej waluty. Premier Donald Tusk zapewnił po szczycie w marcu, że ten polski postulat został przyjęty.