– Na akcje PZU zapisało się ponad 250 tysięcy inwestorów – cieszył się wczoraj Aleksander Grad, minister skarbu. Tym samym PZU zdetronizowało PKO BP. Na akcje banku w 2004 roku zapisało się 206 tys. drobnych inwestorów.

Nie będzie redukcji w transzy inwestorów indywidualnych. Czyli każdy, kto zapisał się na akcje PZU, dostanie ich tyle, ile chciał. Średnio będzie to 28 walorów.

Redukcji udało się uniknąć dzięki środowej decyzji resortu skarbu, który w ostatniej chwili rzucił na rynek dodatkowe 5 proc. akcji towarzystwa. Dzięki temu drobni inwestorzy dostaną 7,7 mln papierów, na które wyłożyli ponad 2 mld zł.

Takiego szczęścia nie mieli inwestorzy instytucjonalni, czyli krajowe i zagraniczne banki, fundusze inwestycyjne i emerytalne. Ich zainteresowanie akcjami towarzystwa czterokrotnie przekroczyło dostępną dla nich pulę. Oznacza to, że na walory PZU byli oni gotowi wyłożyć ok. 24 mld zł (wartość oferty przekracza 8 mld zł). Dziś dowiemy się, ile ostatecznie będą musieli zapłacić za jedną akcję towarzystwa.

Spore zainteresowanie ze strony dużych inwestorów to dobry prognostyk dla drobnych graczy. Ludwik Sobolewski, prezes giełdy, zapowiada, że akcje PZU w ciągu kilku sesji po debiucie zostaną włączone do najważniejszego indeksu warszawskiego parkietu – WIG20. To właśnie firmy z tego indeksu są głównym obiektem zainteresowania dużych inwestorów, dlatego też podczas pierwszych sesji mogą oni masowo kupować papiery towarzystwa. Najwięksi akcjonariusze PZU – Skarb Państwa i Eureko – mają tymczasowy zakaz pozbywania się walorów ubezpieczyciela. Dlatego należy oczekiwać, że popyt ze strony dużych inwestorów, szczególnie polskich funduszy emerytalnych, które nie mogą zbyt mocno inwestować za granicą, pchnie cenę akcji w górę.