W prospekcie emisyjnym PZU poinformował, że myśli nad zagraniczną ekspansją. Jego celem mają być podmioty działające w Europie Środkowo--Wschodniej. Największy polski ubezpieczyciel chciałby przejąć towarzystwo lub grupę podmiotów ubezpieczeniowych, która jest zarządzana przez doświadczoną kadrę menedżerską. Dzięki temu PZU mógłby zdywersyfikować działalność bez nadmiernego zaangażowania swoich kadr w rozwój zagranicznego biznesu.

Zdaniem analityków, naturalnym kierunkiem polskiego giganta powinny być Bałkany. W szczególności chodzi o rumuński i bułgarski rynek, które charakteryzują się niską penetracją usług ubezpieczeniowych i mają większy od polskiego potencjał wzrostu.

– Najprostszym celem są aktywa ubezpieczeniowe AIG. Nie wiadomo jednak, czy PZU na nie stać – uważa Marcin Mazurek, główny analityk w firmie Intelace Reasearch.

Amerykański gigant ubezpieczeniowy wyprzedaje się. W marcu porozumiał się z inną wielką firmą z tej branży – MetLife – w sprawie sprzedaży Alico, zagranicznego oddziału koncernu, zajmującego się ubezpieczeniami na życie. Wartość transakcji to 15,5 mld dol. Pozbył się także swojej azjatyckiej grupy AIA, którą za 35,5 mld dol. kupił brytyjski ubezpieczyciel Prudential.

Jak widać po skali tych transakcji, PZU będzie ciężko włączyć się do gry, jeśli AIG będzie chciało w jednym pakiecie sprzedać swoje aktywa w tej części Europy. Polski gigant ma szansę, jeśli Amerykanie zdecydują się oddzielnie sprzedać należące do nich firmy ubezpieczeniowe w poszczególnych państwach regionu.

– Po wypłacie ponad 13 mld zł dywidendy spadła siła PZU w obszarze akwizycji – podkreśla Marcin Mazurek.

– Polskiego ubezpieczyciela stać na zakup małego lub średniego towarzystwa w regionie. Duże firmy są poza jego zasięgiem – dodaje Stefan Knopik, analityk CDM Pekao.

W ubiegłym roku PZU interesował się liderem słoweńskiego rynku – spółką Triglav. Ostatecznie jednak nie doszło do zakupu tego ubezpieczyciela, który ma 43 proc. rynku i roczny przypis składki na poziomie ponad 1 mld euro.

Analitycy wykluczają możliwość większego zaangażowania się PZU na wschodzie Europy. Według nich, rynek ukraiński czy rosyjski – które mają wysoki potencjał wzrostowy – są za bardzo ryzykowne. Zaakcentował to wyraźnie na łamach „DGP” Andrzej Klesyk, prezes PZU.

– Kupno ubezpieczyciela w Rosji wiązałoby się z koniecznością wysłania całego autokaru ludzi, którzy musieliby pilnować biznesu – mówił w wywiadzie pod koniec marca.