To już nie konflikt, ale otwarta wojna. Zarząd banku centralnego nie zamierza wykonać uchwały Rady Polityki Pieniężnej.
Publikacja: 1 kwietnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 1 kwietnia 2010, 18:37
Kamienna twarz Zyty Gilowskiej, niespokojny szef NBP Sławomir Skrzypek, Anna Zielińska-Głębocka, członek RPP, której Skrzypek zarzucił mówienie nieprawdy. I towarzyszące spektaklowi szepty dziennikarzy zdumionych widowiskiem, które rozgrywa się na ich oczach.
To obraz wczorajszej konferencji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, która zmodyfikowała uchwałę z 2006 r. regulującą zasady tworzenia rezerw na ryzyko kursowe. Zmieniła ją tak, że NBP może wypłacić do budżetu około 8 mld zł swojego zysku za zeszły rok. Zarząd NBP mówi: weto, i zarzuca RPP złamanie prawa. Zdaniem zarządu podjęta wczoraj uchwała nie może działać wstecz, nie została skonsultowana z Europejskim Bankiem Centralnym i łamie zasady rachunkowości NBP. Dlatego, jak twierdzi zarząd NBP, działają nadal przepisy sprzed czterech lat, według których do budżetu nie powinno trafić więcej niż 4 mld zł.
Prezesowi banku centralnego Sławomirowi Skrzypkowi puściły nerwy, w momencie gdy Anna Zielińska-Głębocka, wybrana do Rady przez Sejm głosami rządzącej koalicji, uzasadniała podczas konferencji decyzję RPP. Mówiła, że nowej Radzie chodziło o doprecyzowanie zapisów starej uchwały, a samym zyskiem się nie zajmowano. W trakcie wystąpienia prezes podsunął jej kartkę.
– Pani mówi nieprawdę, nie może pani relacjonować posiedzenia – przeczytała na głos Zielińska-Głębocka.
Prawnicy zachodzą w głowę, kto miałby rozwiązać ten konflikt
Prawnicy zachodzą w głowę, kto miałby rozwiązać ten konflikt.
– Spór teoretycznie może rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny, ale nie sądzę, żeby na gruncie obowiązujących ustaw udało mu się jednoznacznie określić, kto ma rację – uważa mecenas Marek Król z CMS Cameron McKenna.
Według niego niezbędna byłaby zmiana przepisów regulujących działanie banku centralnego.
– Ustawodawca po prostu nie wpadł na to, że Rada Polityki Pieniężnej wejdzie w spór kompetencyjny z jednym ze swoich członków, czyli prezesem Narodowego Banku Polskiego – mówi Marek Król.
Według radcy prawnego Jerzego Bańki doradzającego Związkowi Banków Polskich najprostszym wyjściem w tej sytuacji jest mediacja.
– To jest poważny problem prawny, bo mamy do czynienia ze sporem między organami jednej instytucji – mówi. Według niego spór między RPP a zarządem banku nie powinien wypłynąć na zewnątrz.
– Ci ludzie postawili na szali swój autorytet – dodaje Jerzy Bańka.
W sporze o zysk NBP chodzi o wielkość rezerwy na ryzyko kursowe. Bank centralny tworzy ją na wypadek, gdyby złoty znacznie się umocnił wobec innych walut. Wzrost wartości złotego powoduje, że obniża się wartość rezerw NBP w obcych walutach. Dla banku to koszt, który w ekstremalnych warunkach może spowodować dużą stratę. Tak było chociażby w 2007 r., kiedy umocnienie złotego spowodowało 12,4 mld zł straty NBP.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: bulba - a im rośnie ? z IP: 83.21.72.* (2010-04-01 10:01)
Tusk jak towarzysz Lepper !cholera jasna dwóch analfabetów ekonomicznych!
Skok PO kasę niezależnego banku to jego marzenie.
Zbiera na premie dla drzewka i innych kolesi . Nowa RPP w większości wybrana przez Tuskomatołków , zachowuje się jako sługusy swojego pana.
--Nasuwa się pytanie dlaczego przejadamy całe pieniądze zamiast przygotowywać rezerwy na interwencje i spłatę zaciągniętych kredytów?
Tak samo jest z pieniędzmi z prywatyzacji wszystko przejadamy pakując w coraz większą dziurę budżetową !
2: olek z IP: 213.192.122.* (2010-04-01 10:44)
Zyski NBP przseznaczyć na kościół,najlepiej ojca Rydzyka.
3: IDEE LEPPERA WIECZNIE ŻYWE !!! z IP: 195.117.255.* (2010-04-01 15:35)
IDEE LEPPERA WIECZNIE ŻYWE !!!
4: Mic z IP: 83.238.59.* (2010-04-01 22:19)
Ja wierzę Skrzypkowi, to straszne co ten rząd wyczynia.
5: emigrant z IP: 195.116.43.* (2010-04-01 23:50)
Tusk jest chłystkiem. Sam tworzy prawo i żąda jego przestrzegania. W USA już by go nie było.
6: Janeczek z IP: 83.20.168.* (2010-04-05 14:43)
Spokojnie ! tam nikt nic nie wie ! Ot taki Filar-profesor na wizji opowiada że jemu "się wydaje...", a prezes myli deprecjację z aprecjacją, to znaczy że obaj panowie i reszta ma do wiedzy i pewności w tym temacie jeszcze daleko, daleko.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








