Szefowie biur informacji gospodarczej zacierają ręce: niebawem do ich rejestrów trafi kilka milionów nowych wpisów o dłużnikach. Przychody największych biur mogą wzrosnąć o połowę.
Publikacja: 1 marca 2010, 03:00 Aktualizacja: 1 marca 2010, 13:30
Rynek informacji gospodarczej znacznie się rozszerzy, gdy w życie wejdą przepisy nowej ustawy o informacji gospodarczej. Uchwalił już je Sejm, teraz zajmuje się nimi Senat. Najważniejsza zmiana: biura informacji gospodarczej zyskają trzy nowe wielkie grupy klientów. Największa z nich to tzw. wtórni wierzyciele, czyli np. firmy windykacyjne, które skupują wierzytelności. Dotychczas nie miały one prawa wpisywać dłużników do rejestrów.
Na razie KRD ma ponad 1 mln wpisów i jest liderem w branży. Nowe zasady mogą oznaczać w tym roku wzrost przychodów Krajowego Rejestru Długów nawet o 20 mln zł. To prawie o połowę więcej niż w 2009 roku, kiedy to KRD osiągnął 46 mln zł przychodów i zysk netto na poziomie 4,85 mln zł.
Na większe przychody BIG-i liczą również dlatego, że z ich usług w większym stopniu będą mogły korzystać samorządy. Według danych BIG InfoMonitora 80 proc. samorządów ma problemy z egzekucją opłat lokalnych. Z kolei KRD szacuje wierzytelności gmin na około 3 mld zł.
– Na zaległości jednostek samorządu terytorialnego składają się głównie niezapłacone podatki i opłaty lokalne – mówi Lidia Roman z BIG InfoMonitora.
I przypomina, że do tej pory gminy mogły wpisywać do rejestrów tylko wierzytelności od dłużników alimentacyjnych. Po rozszerzeniu katalogu długów, które będzie można zgłaszać, InfoMonitor liczy na wzrost w tym segmencie rynku. Długi odzyskane od dłużników alimentacyjnych za pośrednictwem biura wyniosły ponad 267 mln zł.
Więcej:
1: obserwator z IP: 195.206.127.* (2010-03-01 07:58)
Z czego cieszą się ci skretyniali parlamentarzyści. Poszerzenie zakresu zadłużeń kwalifikujących do rejestru KRD spowoduje wstrzymanie wielu normalnych kredytów a w konsekwencji paraliż rynku.Ale w naszym kraju to rzecz normalna. Wśród radnych miejskich przyjęto regułę, że jeżeli nic nie potrafią wymysleć to zmieniają nieustannie nazwy ulic. Jak długo nie wprowadzi się zmian w ordynacji wyborczej tak długo będziemy skazani na tych samych kretynów z klucza partyjnego.
2: Czarek z IP: 178.56.1.* (2010-03-01 10:45)
Mnożenie rejestrów dłużników nie jest nikomu potrzebne.
Istnieje rejestr dłużników niewypłacalnych prowadzony przez Krajowy Rejestr Sądowy. Tam dłużnik trafia po sądowej weryfikacji, że dług naprawdę istnieje i że dłużnik naprawdę jest niewypłacalny. Procedura ta kosztuje 40 zł opłaty sądowej. Przy tej procedurze dłużnik zostaje zobowiązany do wyjawienia całego swojego majątku pod rygorem grzywny i pozbawienia wolności. Uzyskanie następnie informacji o wpisaniu takiej osoby do rejestru odbywa się za opłatą 15 zł i jest dostępne każdemu. Trafienie na listę KRS odbywa się na zasadach gwarancji poszanowania prawa dłużnika.
Tymczasem biura informacji gospodarczej zbierają dane o dłużnikach na skalę masową, a dane są nieweryfikowane. Kosztuje to 200 zł za wpis lub stałą opłatę abonamentową. Dłużników można do systemu b.i.g. wpisywać po to, aby mu zrobić na złość, a nie żeby wyegzekwować należność.
Zadowolone są b.i.g., ale mnożenie rejestrów to absurd typowy dla "demokratycznego państwa prawnego".
3: lebicka z IP: 89.231.178.* (2010-03-01 14:34)
Im więcej takich głupot tym mniej wiarygodne będą te rejestry. Widać tu że chodzi o kasę a nie o rzetelność. Zarobią firmy prowadzące takie rejestry nikt więcej. Nie czytałem wszystkiego ale co będzie jeżeli ktoś zostanie podany niesłusznie albo będzie duże opóźnienie z wykreśleniem takiego kogoś.
4: bulba z IP: 83.21.75.* (2010-03-01 15:30)
” Konieczna jest polityka utrzymywania ludzi w stanie głupoty.” Mao Zedong
5: n z IP: 213.25.175.* (2010-03-01 22:34)
Biuro informacji gospodarczej - jesli nowe osoby nie chca trafic do tego biura powinni dogadac sie ze swoimi wierzycielami (splata zobowiazan).

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







