Twardy orzech do zgryzienia mają urzędnicy, którzy dzielą dotacje dla firm starających się o wsparcie innowacyjnych projektów. Nie wystarczy pieniędzy nawet dla tych, którzy uzyskali maksymalną liczbę punktów.
Publikacja: 12 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 12 lutego 2010, 08:54
Jest już wstępna lista firm, które wygrały konkurs w Działaniu 4.4 w programie Innowacyjna Gospodarka w ubiegłym roku. Jednak na dotacje będą musiały jeszcze poczekać i nie wiadomo, czy wsparcie otrzyma każda z nich. Za dużo przedstawionych projektów osiągnęło maksymalną liczbę punktów. Efekt – 700 mln zł, które zostały przeznaczone na konkurs, nie wystarczy dla wszystkich. Aby każda firma dostała wsparcie, potrzeba dwa razy tyle środków.
Urzędnicy zastanawiają się, jak wybrnąć z tej sytuacji. Resort gospodarki, do którego trafiła lista, chciałby zastosować nowe kryterium. O tym, kto dostanie pieniądze, miałby zadecydować czas przejścia projektu przez ocenę formalną.
Taki pomysł nie podoba się Ministerstwu Rozwoju Regionalnego. To ono będzie miało decydujący głos w sprawie, co zrobić z konkursem. Według ministerstwa, najlepszym rozwiązaniem będzie zwiększenie puli środków do podziału. Problem jednak w tym, że zostało ich zaledwie 500 mln zł. Mają być przeznaczone na najbliższy, czerwcowy konkurs.
– Cała sytuacja pokazuje, że nie wyciągnięto żadnych wniosków z poprzednich naborów, w których za dużo firm dostało maksymalną ocenę i urzędnicy, by ratować sytuację, pompowali w nie dodatkowe setki milionów złotych – ocenia Michał Gwizda z firmy doradczej Accreo Taxand.
Według niego uczciwość wobec przedsiębiorców wymaga, by także w tym przypadku znalazły się pieniądze dla wszystkich najlepszych projektów.
Więcej informacji: Zabrakło pieniędzy dla firm na innowacyjne projekty.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: gość z IP: 212.14.47.* (2010-02-12 11:45)
Super! Ale dla Misiakówi kolesiów z PO na szkolenia i "consulting" zawsze wystarczy

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.







