Coraz więcej koncernów inwestuje w nową formę reklamy – media społecznościowe, angażując w to miliony użytkowników i dziesiątki znanych sportowców. Vancouver będzie polem do eksperymentów, które osiągną swoje apogeum podczas mundialu w RPA.

Tzw. social media są coraz popularniejsze wśród firm sponsorujących wielkie sportowe imprezy. Koncerny wykorzystują popularne serwisy, jak Twitter, Facebook czy YouTube, korzystają z blogów znanych sportowców i tworzą własne platformy mutlimedialne, na których użytkownicy mogą dzielić się wrażeniami z igrzysk czy śledzić życie swoich idoli. To świetna reklama, ale przede wszystkim budowanie swojej marki. Tańsze niż kampanie w tradycyjnych nośnikach. I bardziej wyrafinowane. Akcje promocyjne w mediach społecznościowych są skierowane do indywidualnego odbiorcy, inte grują użytkowników wokół marki, zapraszają do aktywnego udziału w kampanii.

McDonald atakuje Facebooka

Zdaniem analityków najwięksi sponsorzy MKOl wydadzą na reklamy telewizyjne w trakcie najbliższych igrzysk około 900 mln dolarów. Na kampanie w mediach społecznościowych – nieco ponad 150 mln. Ale to właśnie nakłady na tę drugą formę reklamy rosną gwałtownie. Podczas IO w Turynie i Atenach były minimalne. W Pekinie nikt o tym nie myślał. A teraz? – To będą pierwsze twitterowe igrzyska – śmieje się Jeff McDonald z kanadyjskiego Tourism Whistler.

Każdy z głównych sponsorów igrzysk ma swoją kampanię w mediach społecznościowych. Samsung nie tylko uruchomił usługę, która pozwala ściągać za darmo na telefon materiały dotyczące igrzysk, ale też zorganizował wielki internetowy konkurs. Zwycięzcy pojadą na igrzyska, ale będą musieli wysyłać stamtąd zdjęcia oraz komentarze. I oczywiście zamieszczać je na odpowiednich stronach – tych z logo firmy i olimpiady.