Z ostatniej chwiliLecą głowy w resorcie zdrowia: Premier odwołał wiceministra Włodarczyka, który odpowiadał za leki
Przewoźnicy przyjmują głodowe zlecenia, licząc na to, że dotrwają do lepszych czasów. Jednak w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na to, że rynek transportowy odbije się od dna.
Mamy wojnę cenową na rynku transportu drogowego – mówią eksperci. Przewóz ładunków oferowany jest już nawet po stawce 50 eurocentów za kilometr – to nawet cztery razy taniej niż rok temu.
Konkurencja jest tak ostra, że coraz częściej zahacza o dumping cenowy.
Według Anny Wrony, rzecznika prasowego Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), takie stawki oznaczają, niestety, że przewoźnicy jeżdżą poniżej kosztów działalności.
– Przy spadku zapotrzebowania na przewozy przedsiębiorcy robią wszystko, żeby utrzymać się na powierzchni – mówi Anna Wrona.
Spedytorzy dodatkowo wymuszają na drogowcach zmniejszenie ceny, grożąc odejściem do konkurencji.
– Firmy przyjmują więc zlecenia, licząc na to, że nawet tak niskie stawki pozwolą im dotrwać do lepszych czasów – mówi Anna Wrona.
Jednak z utrzymaniem się na powierzchni jest coraz trudniej, gdyż zapotrzebowanie na przewozy samochodowe spada z miesiąca na miesiąc.
Jak podaje GUS, transportem drogowym przewieziono w październiku 10,3 mln ton ładunków – o 4,1 mln ton mniej, niż rok temu. Równie złe są statystyki całoroczne. Do końca października przewieziono tylko 94 mln ton ładunków – o 41,7 mln ton mniej niż przed rokiem.
1: robertx z IP: 77.114.179.* (2009-11-27 09:39)
Kłania się brak zrozumienia dla regulcji rynkowej, zarówno wśród transportowców, jak i władz państwowych.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




