Sieci franczyzowe opierają się kryzysowi, szybko przybywa chętnych na licencje. Coraz więcej przedsiębiorców chce prowadzić więcej niż jeden punkt w tej samej sieci. Polski rynek wzbogaci się w tym roku o 80 nowych sieci franczyzowych.
Publikacja: 24 listopada 2009, 03:00 Aktualizacja: 24 listopada 2009, 09:12
Coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na uruchomienie kolejnej placówki w sieci franczyzowej, w której już działają. Spośród 45 tys. działających na rynku punktów franczyzowych i agencyjnych, aż 8,5 tys. jest prowadzonych jako kolejna placówka tego samego przedsiębiorcy.
– Z punktu widzenia franczyzodawcy główną zaletą takiego rozwiązania jest doświadczenie dotychczasowego franczyzobiorcy, co ogranicza ryzyko towarzyszące współpracy w przypadku nowego biorcy – wyjaśnia Marcin Kaleta z firmy doradczej Profit System.
Sprawdzony partner wie, jak realizować plany sprzedażowe, zna już procedury i kulturę korporacyjną sieci. Jedyną w zasadzie niewiadomą jest to, czy franczyzobiorca, który radził sobie z jedną placówką, zapanuje nad dwiema czy trzema. Dlatego wyniki pierwszej placówki decydują o tym, czy otwarcie kolejnych jest możliwe.
– Nie bez znaczenia są relacje z franczyzobiorcą oraz wizja rozwoju biznesu. Nie wystarczy, że partner jest zadowolony z przychodów. Musimy widzieć, że zdoła zapanować nad wszystkimi punktami bez straty na jakości obsługi – informuje Grzegorz Święch, dyrektor zarządzający Eurobanku, w którego sieci partnerskiej funkcjonuje już 32 multibiorców.
Przedsiębiorcy, którzy zdecydowali się zainwestować w kolejny obiekt franczyzowy, przekonują, że zyski przychodzą szybciej.
– Ostatni z nich otworzyłem dwa tygodnie temu, dlatego trudno mówić jeszcze o zyskach. Prowadząc dwa sklepy, wyciągałem czterokrotnie więcej niż na swoim ostatnim etacie – mówi Radosław Chabowski, prowadzący trzy sklepy w sieci Dobre dla Domu.
Podkreśla, że już myśli o uruchomieniu kolejnej placówki.
Na prowadzenie jednego punktu wydaje około 50 tys. zł. Uruchomienie pierwszego kosztowało go 150 tys. zł. Na drugi sklep wydał 100 tys. zł.
O tym, że warto posiadać więcej niż jedną placówkę w sieci, jest też przekonana Teresa Drożdż, która w połowie grudnia chce ruszyć z czwartą już restauracją pod szyldem McDonald’s. Pierwszą otworzyła dziesięć lat temu. Ostatnio przeprowadziła jej remont, co potwierdza, że koszty z inwestycji w nią już się zwróciły. W przypadku McDonald’s nie są one niskie. Samemu trzeba wyłożyć przynajmniej 800 tys. zł.
– Wydatki związane z otwarciem restauracji są milionowe – mówi Teresa Drożdż.
Jak podkreśla, większa liczba placówek daje jednak większe poczucie bezpieczeństwa. Bywa bowiem, że w niektórych miesiącach zyski z prowadzenia placówki są mniejsze. To nie idzie w parze z rachunkami, które są do opłacenia co miesiąc w tej samej wysokości.
– Większa liczba restauracji pozwala wyrównać mniejsze zyski w jednej placówce większymi dochodami w pozostałych – mówi Teresa Drożdż.
1: Bailine_dla_kobiet z IP: 82.177.221.* (2009-11-24 17:42)
Pomysł na biznes dla kobiet
Bailine – nowoczesny biznes dla kobiet oparty na współpracy franczyzowej – to 40 lat międzynarodowego doświadczenia, gwarantowane rezultaty w modelowaniu figury kobiecej. Zwrot inwestycji w ciągu 2 lat, wyłączność działalności na danym obszarze, sprawdzony marketing, modna, kobieca branża.
Bailine_dla_kobiet

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




