Obietnica budowy linii kolejowej dla pociągów mknących z prędkością 360 km/h pojawiła się w 2007 roku. Po dwóch latach opowiadania o superinwestycji przygotowania wreszcie nabierają tempa. W styczniu, po ponad roku negocjacji z biurami projektowymi i firmami doradczymi, ma zostać wybrany wykonawca kluczowego dokumentu dla rozpoczęcia budowy – studium wykonalności inwestycji. Znajdą się w nim odpowiedzi dotyczące ostatecznego przebiegu trasy, sposobu i kosztów budowy, cen biletów i uwarunkowań technicznych, np. zasilania pociągów. Na podstawie studium zostanie podjęta decyzja, jaki podmiot i w jakiej formule finansowej będzie realizował projekt.

– Wskazywanie na PKP Polskie Linie Kolejowe jest nieuzasadnione – mówi Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury.

Na razie jednak to kolejarze odpowiadają za przygotowania do budowy szybkiej kolei. PKP PLK złożyła właśnie wniosek o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej.

– Wniosek jest już po ocenie formalnej. Teraz czas na ocenę merytoryczną. Na jej wykonanie mamy 60 dni roboczych, ale postaramy się skończyć pracę w dwa miesiące kalendarzowe – mówi DGP Anna Siejd z Centrum Unijnych Projektów Transportowych.

Z rocznym opóźnieniem

To oznacza, że umowa z wykonawcą studium mogłaby by być podpisana w styczniu 2010 roku, tak jak obiecuje Cezary Grabarczyk. To jednak niemal rok po terminie. Wybór autora dokumentu planowany był w I kwartale 2009 r. Przeciągnął się jednak przetarg.

Rząd planuje ukończenie studium w 2011 roku i rozpoczęcie budowy w 2014 roku. Superszybkimi pociągami z Warszawy do Poznania i Wrocławia pasażerowie mają pojechać w 2020 roku. Wówczas podróż na tej trasie będzie zabierać mniej niż 1 godz.

Nie tylko Polska planuje budowę nowej linii kolejowej. Długość linii dużych prędkości na Starym Kontynencie do 2025 roku wzrośnie do ok. 20 tys. km. Sama Hiszpania planuje zbudować 10 tys. km superszybkich linii. Do budowy przymierzają się Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria.