EnergoPlasma powstała w czerwcu tego roku. Planowany przez nią zakład utylizacji śmieci metodą plazmową ma gazyfikować odpady w temperaturze dochodzącej do 15 tys. stopni C.

– Na razie nie chcemy mówić o lokalizacjach. Perspektywa uruchomienia zakładu jest jeszcze odległa. Od momentu uzyskania wszystkich zezwoleń budowa trwa 12–18 miesięcy. Nie zaczęliśmy jeszcze budować – mówi Damian Grabiński z EnergoPlasmy.

Dodaje, że firma stara się o pozyskanie finansowania projektu z luksemburskiego funduszu inwestycyjnego Green Planet i że chciałaby początkowo przetwarzać do 73 tys. ton odpadów rocznie. Przy wykorzystaniu technologii plazmowej można w jednym zakładzie dziennie przerobić 200 ton śmieci, a z każdej tony uzyskać gaz pozwalający na produkcję 1,3 MWh prądu.

Oznacza to, że zakład przerabiający rocznie 73 tys. ton odpadów byłaby w stanie produkować ponad 90 tys. MWh energii elektrycznej rocznie. To dużo, bo taka ilość wystarczyłaby na rok około 45 tys. gospodarstw domowych. Spółka nie jest właścicielem technologii, którą zamierza stosować, ale twierdzi, że ma do niej prawo.

– Mamy wykupione trzy patenty, które nam to umożliwiają. To implementacja technologii stosowanej w Kanadzie, a wymyślonej przez NASA – twierdzi Damian Grabiński.

NASA, czyli Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej, jest agencją rządu USA. Właścicielem i prezesem EnergoPlasmy jest Daniel Bandachowicz. W przeszłości pracował on m.in. w BRE Banku, Polskim Banku Rozwoju i Banku Współpracy Europejskiej.